Dotychczas w pierwszym dniu notowań do obrotu wprowadzało się trzy serie (z ceną wykonania najbardziej zbliżoną do ostatniego zamknięcia WIG20, jedną ceną niższą od niej i jedną wyższą). Nowe serie były wprowadzane tak, aby zawsze w obrocie była przynajmniej jedna opcja in the money i jedna out of the money.

Od 22 grudnia w pierwszym dniu notowań pojawi się: dla opcji kupna - jedna seria z kursem wykonania najbliższym ostatniemu zamknięciu WIG20, dwie serie z kursem wykonania wyższym od niej i jedna z niższym; dla opcji sprzedaży - jedna seria z kursem wykonania najbardziej zbliżonym do WIG20, dwie z kursem niższym od niej i jedna z wyższym.

Później liczba serii będzie tak ustalana, żeby zarówno dla opcji kupna, jak i dla opcji sprzedaży w obrocie były przynajmniej dwie serie out of the money i przynajmniej jedna in the money.

Takie posunięcie ze strony giełdy wydaje się słuszne. Im bardziej opcje są out of the money (im wyższy kurs wykonania dla opcji kupna lub niższy dla opcji sprzedaży od kursu instrumentu bazowego) tym ich cena jest niższa. To natomiast oznacza, że mniejsza jest też maksymalna strata, jaką może ponieść inwestor, który ją nabył. Historia obrotu tymi instrumentami na GPW pokazuje, że takie opcje cieszą największym zainteresowaniem.