Mimo wczorajszego umocnienia przy względnie małym obrocie niewiele wskazuje na to, by kontrakty miały na dłużej powrócić do zwyżek. Trwający od tygodnia ruch boczny można interpretować jako formację kontynuacji trendu spadkowego. Futuresy mają wyraźne trudności z pokonaniem silnego oporu na poziomie 1476 pkt. Znajduje się tutaj nie tylko dołek z 30 września - na tej wysokości przebiega także dolna granica niedawnej luki bessy, sięgającej do 1485 pkt.
W tym kontekście krótkoterminowy trend boczny można uznać za przystanek przed dalszą przeceną. Po prostu spadki były zbyt szybkie, co dobrze obrazuje średnia 45-dniowa, która wciąż pozostaje dość wysoko nad kursem. Według tej interpretacji wkrótce nastąpi ponowne osunięcie cen. Kupujący są słabi, a wskaźniki, np. MACD, potwierdzają trend spadkowy. Wydaje się też, że dwumiesięczna konsolidacja stworzyła potencjał zniżkowy większy od niedawnych spadków.
Co prawda dominujący obecnie na rynku pesymizm może nie przełożyć się na spadki - zgodnie z przewrotną zasadą, że większość się myli. Podobnie było zresztą w okresie konsolidacji na przełomie października i listopada, gdy trwająca dwa miesiące formacja trójkąta miała zapowiadać zwyżki, a zakończyła się gwałtowną przeceną.
Bieg wydarzeń odwrotny do oczekiwań nie oznacza bynajmniej, że narzędzia techniczne są nieprzydatne. Wręcz przeciwnie - listopadowe załamanie, choć raczej nieoczekiwane, stanowiło modelowy przykład wybicia z konsolidacji. Wniosek jest taki, że w przypadku trendu bocznego wskazana jest obserwacja poziomów wsparcia i oporu. A te obecnie wypadają odpowiednio na 1408 i 1476 pkt.