Na piątkowej sesji po raz czwarty z rzędu drożała miedź i cena tego metalu jest znowu coraz bliższa sześcioletniego maksimum, osiągniętego 5 listopada. Cena miedzi rośnie, gdyż do zwiększonych zakupów przystąpiły fundusze, spodziewając się, że takie kraje jak Stany Zjednoczone będą potrzebowały coraz więcej tego surowca, ze względu na rozwój produkcji przemysłowej. Z opublikowanych w tym tygodniu raportów wynika, że zamówienia na dobra trwałe wzrosły w USA w październiku najbardziej od 15 miesięcy, a produkcja w rejonie Chicago w tym miesiącu odnotowała wzrost największy od 9 lat. Słowem fundamentalne przesłanki wysokich cen miedzi są bardzo silne. Od strony popytu umacniają je też najnowsze informacje o rosnących zamówieniach w europejskich fabrykach. Na uczestnikach rynku zapewne zrobiła też wrażenie zapowiedź koncernu Sumitomo, że zamierza on zainwestować 275 mln USD w budowę dwóch kopalń miedzi, najprawdopodobniej w Ameryce Południowej. Natomiast w październiku i w listopadzie spadło wydobycie w indonezyjskiej kopalni miedzi Grasberg, gdzie doszło do katastrofy w wyniku osunięcia się ziemi. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi wzrosła w piątek do 2042 USD, z 2019 na czwartkowym zamknięciu.
Cena ropy naftowej zmieniała się w piątek w niewielkim stopniu, gdyż nieczynna była giełda paliwowa w Nowym Jorku. Na londyńskim rynku, gdzie też zresztą sesja była krótsza, nie pojawiły się żadne informacje mające istotne znaczenie dla notowań tego surowca. W pierwszym tygodniu grudnia o cenie ropy zdecydują spekulacje co do wyników spotkania OPEC, a później sam rezultat tego spotkania. Kolejnej decyzji ograniczającej wydobycie raczej nie będzie, bo cena koszyka OPEC przekracza 28 USD, a więc górny limit uważany przez tę organizację za wskazany. Z drugiej strony nie można też takiej decyzji wykluczyć, gdyż wiadomo, że kraje OPEC w listopadzie wydobywały o 1,5 mln baryłek dziennie więcej, niż zezwalały na to przyjęte wcześniej limity. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w styczniu kosztowała po południu 28,69 USD, wobec 28,70 USD na czwartkowym zamknięciu.
Ceny złota ponownie zbliżyły się do siedmioletniego maksimum, gdyż kurs dolara spadł do najniższego w historii poziomu wobec euro. Jeśli tak dalej pójdzie, to złoto zakończy wzrostem trzeci rok z rzędu, czego nie odnotowano od lat 80. ubiegłego wieku. Uncja złota z natychmiastową dostawą zdrożała w piątek w Londynie o 3,35 USD, do 398,6 USD.