- Sądzę, że Redan należy do nielicznego grona spółek, które zawczasu się przygotowały do wejścia na giełdę i pojawiły się na parkiecie w dobrym momencie. Jeżeli chce się zdążyć z debiutem w okresie dobrej koniunktury, trzeba o nim myśleć już wówczas, kiedy koniunktura jest zła - powiedział Wiesław Rozłucki, prezes GPW. Do obrotu trafiły prawa do akcji serii O, sprzedane po 12 zł inwestorom kwalifikowanym i drobnym graczom. Pierwsi objęli 3 mln walorów, przy czym papiery dostali tylko ci, którzy brali udział w poprzedzającym publiczną ofertę book buildingu (budowie księgi popytu). Inni musieli się pogodzić ze 100-proc. redukcją zapisów. Drobni gracze zapisali się na 3,4 mln akcji, choć przewidziano dla nich tylko 750 tys. (redukcja zapisów wyniosła 78,1%). Najprawdopodobniej ze względu na ich zainteresowanie spółką, bardzo udanie zadebiutowały PDA. Na otwarciu sesji ich kurs był wyższy o 15,8% od ceny emisyjnej, na zamknięciu - o 13%. Właściciela zmieniło 531,3 tys. PDA (obroty wyniosły 14,7 mln zł). Spółka spodziewa się, że akcje trafią do notowań na przełomie grudnia i stycznia. Liczy, że ich płynność utrzyma się na atrakcyjnym poziomie.

- Jestem umiarkowanie zadowolony z debiutu. Wynika to z przekonania, że drzemie w nas jeszcze spory potencjał wzrostu, także jeśli chodzi o notowania, i że w najbliższych miesiącach inwestorzy przekonają się o tym - powiedział Radosław Wiśniewski, prezes i główny akcjonariusz Redanu. Ocenia, że obecność na giełdzie daje firmie szansę na wzrost wiarygodności. Zarząd Redanu zadeklarował, że będzie systematycznie kontaktować się z nowymi akcjonariuszami, aby byli na bieżąco informowani o sytuacji przedsiębiorstwa i realizacji celów emisji.

Łódzki Redan projektuje odzież, zleca jej produkcję na Dalekim Wschodzie i sprzedaje za pośrednictwem własnej sieci detalicznej. Na jej rozbudowę przeznaczy pieniądze uzyskane z publicznej oferty akcji.