zagrożenie dla Iraku zostało zniwelowane.
Pojawiły się także wątpliwości, czy faktycznie ostatnie ataki na wojska
koalicji miały być inicjowane przez Saddama siedzącego w co noc w innej
kryjówce (w sobotę wieczorem w ramach akcji "Czerwony świt" Hussain został
odnaleziony w małej dziurze pod piwnicą na farmie oddalonej o 16 km od jego
rodzinnego miasta). Czy zatem faktycznie spadnie ryzyko pobytu wojsk
koalicji w Iraku? Zdaniem Anthony`ego Cordesmana, eksperta Waszyngtońskiego
Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych, "Pojmanie Saddama ma
olbrzymie znaczenie dla przyszłości Iraku", ale też "Z pewnością ataki
terrorystyczne na wojska koalicyjne w Iraku się nie skończą. Co więcej -
jest możliwe, że liczba ataków w krótkim okresie czasu się zwiększy. Jednak
na dłuższą metę wielu Irakijczyków, którzy wierzyli w powrót reżimu i
aktywnie wspierali jego resztki, teraz zacznie raczej inwestować energię w
nowy Irak. A im mniej poparcia społecznego dla ruchu oporu, tym będzie on
słabszy i łatwiej będzie wytropić jego członków." Tylko jak długa będzie ta
dłuższa meta? Czy zatrzymanie Saddama na tyle zmieni warunki poruszania się
na rynkach finansowych, by te skokowo miały zmienić swoje wartość? I
najważniejsze pytanie, czy nawet jeśli nie ma realnych podstaw do wielkiego
optymizmu, to czy taki optymizm sinie. Ulgę
pewnie da się zauważyć, ale reakcja naszego rynku będzie kalką reakcji
rynków pozostałych. Pewną wskazówką na poniedziałek będzie zachowanie rynku
walutowego oraz rynków azjatyckich. Wzrost? Raczej tak. Zatem i nasz rynek
rozpocznie tydzień zwyżką. Niewiadomą pozostaje dalsza część nawet nie
tygodnia, ale poniedziałkowej sesji. Czy mocne otwarcie będzie kontynuowane?
Pytanie nie jest bezzasadne. Pamiętajmy co się wydarzyło w piątek. Na dużym
obrocie wykreślona została świeca z dużym górnym cieniem. Zamknięcie tej
sesji poniżej połowy rozpiętości może zostać przez część graczy odebrane
negatywnie. Na ile złapanie Saddama Husseina pomoże bykom zanegować tą ich
słabszą dyspozycje w drugiej części piątkowej sesji?
Mimo, że teraz w głowach wszystkich siedzi jedynie były iracki przywódca
warto sobie przypomnieć, co zaprzątało nasze głowy w tym tygodniu. Tematów
do omówienia jest całkiem sporo, ale ograniczmy się do kilku
najważniejszych. Jednym z ciekawszych jest informacja o planach Ministerstwa
Finansów podjęcia operacji kupna i sprzedaży na rynku walutowym. MF od razu
zastrzega, że transakcje nie będą miały charakteru interwencji rynkowych.
Znając ostatnie utyskiwania na zachowanie rynków można się zastanawiać, na
ile takie zastrzeżenia są wiarygodne. "Zamiast kupować środki w NBP, z
pewnych względów może być bardziej opłacalne dokonanie tego na rynku.
Natomiast nie ma to żadnego charakteru interwencji rynkowych" To zdanie
przedstawicieli MF. Można się zastanawiać, co to są te pewne względy.
Analitycy przyjęli zapowiedź MF sceptycznie widząc jednak chęć ingerencji na
rynku. Ich zdaniem rząd więcej by osiągnął w celu umocnienie złotówki, gdyby
okazywał więcej determinacji w walce o plan oszczędnościowy.
Minister finansów Andrzej Raczko stara się działać, a przynajmniej robić
wrażenie, że działa. Poinformował, że wiosną rząd przekaże do parlamentu
projekty ustaw zmieniających system podatkowy. Zmiany miałyby dotyczyć już
2005 roku. Ministerstwo Finansów przyjęło za priorytet założenie, że system
podatkowy ma przede wszystkim "wspierać rozwój gospodarczy". Ładnie
powiedziane. A szczegóły? Raczko zapowiedział, że zmiany systemu będą
obejmować również zasady opodatkowania działalności gospodarczej.
Najprawdopodobniej nastąpi przeniesienie zasad opodatkowania wszystkich
rodzajów działalności gospodarczej do jednej ustawy, co zdaniem MF jest
najbardziej racjonalne. Minister zasygnalizował, że nie rozważano obniżki
stawki podatku CIT poniżej 19 proc. MF będzie dążyło do likwidacji ulg i
zwolnień podatkowych. Na pewno zostaną odliczenia składek na ubezpieczenia
emerytalno-rentowe i zdrowotne. Rząd będzie także dążył do ujednolicenia
stawki podatkowej VAT. Miło słyszeć takie zapowiedzi. Problem w tym, że
dotyczą one już przyszłego roku. Drugim problemem jest to, że to są jedynie
propozycje rządowe, a właściwie będą. To co z nich zostanie to już wielka
niewiadoma.
Miałem wspomnieć także o kandydatach na członków RPP. Saddam pokrzyżował mi
jednak plany. Podam więc tylko kilka najciekawszych perełek. Myślę, że one
nie wymagają większych komentarzy. Mirosław Pietrewicz: "Obecna RPP
prowadziła zbyt restrykcyjną politykę pieniężną, co przyczyniło się do
spowolnienia gospodarczego.", "deficyt budżetowy nie powinien być obniżany
szybko", "Rada w nowym składzie powinna działać przede wszystkim na rzecz
wyższego wzrostu gospodarczego, nawet za cenę lekkiego wzrostu inflacji",
"rezerwa rewaluacyjna (...) jest za wysoka". Stanisław Nieckarz powiedział,
że widzi pole do obniżki stóp procentowych, bowiem realne stopy są nadal
wysokie. "Zawsze trzeba mówić o realnej stopie procentoznaleźć jakieś
rozwiązanie, by część jej wykorzystać", "Do Unii Monetarnej powinniśmy wejść
jak najszybciej, ale wpierw musimy zdecydowanie zmniejszyć bezrobocie, zejść
gdzieś do 10-11 proc." Co łączy obu Panów? "SLD oczekuje, że to będą
kandydaci, którzy wzmocnią RPP, ale swoimi decyzjami będą dbali zarówno o
pieniądz jak i rozwój gospodarczy, o obniżenie bezrobocia" - powiedział szef
klubu SLD.
Tyle złotych myśli. Teraz czas na chwilę zadumy nad wykresami. Ostatni
tydzień był łaskawy dla byków. Zamknięta została luka bessy z 17 listopada.
To poważny sukces byków, choć trzeba przyznać, że pozostawia pewien
niedosyt. O górnym cieniu piątkowej świecy już pisałem. Warto także sobie
uświadomić, że obecnie przed popytem kolejne wyzwanie - obszar konsolidacji
ze szczytem na 1644 pkt. wig20fut.gif Mamy tu dwa poważne sygnały, które są
sprzeczne. Po pierwsze, przypływ optymizmu wywołany pojmaniem Saddama
Hussaine, a po drugie fiasko rozmów w Brukseli. To drugie było już wałkowane
w mediach na wszystkie sposoby. Trzeba sobie zdawać sprawę, że brak
kompromisu to nie jest dobra informacja. Twarda postawa Polski może się
podobać, ale tylko Polakom. Nie mówię, że druga strona chciała kompromisu.
Po prostu jego brak to zła wiadomość. Czy zatem popyt będzie na tyle silny,
by mimo to, twardo walczyć z silną podażą, jaka pewnie pojawi się na
wyższych od piątkowych poziomach? Mam wątpliwości. Ostatni wzrost mimo, że
mocny, to chyba jednak nie jest jeszcze to, na co czekają prawdziwe byki.
Trzeba się liczyć z co najmniej korektą tego ruchu i to raczej głęboką.
Warto zauważyć, że okolice wspomnianej konsolidacji to także okolice
zniesienia 61.8% całego ruchu spadkowego od szczytu do dołka na 1408 pkt.
zniesienie.gif Dopiero pokonanie tej bariery pozwoli oczekiwać na atak na
szczyty, a nawet na ich pokonanie.
Kamil Jaros