Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 14.12.2003 22:10

Saddam złapany. "Mamy go!" Te słowa cywilnego zarządcy Iraku Paula Bremera

będą teraz najczęściej powtarzane przez wszystkich obserwatorów i

uczestników rynków. Taka informacja przed rozpoczęciem pisania komentarza

tygodniowego jest dość deprymująca. Co by bowiem nie napisać, to właśnie ona

będzie obecnie najważniejszą. Przynajmniej za taką uchodzić, bo faktycznie

Reklama
Reklama

znaczenie złapania Hussaina jest wydarzeniem znacznym, ale wydaje się, że ma

ono bardziej wymowę symboliczną. Rynki w poniedziałek pewnie zareagują

wzrostem optymizmu. Modelową sytuacją jest wzrost cen akcji, spadek cen

złota i ropy, wzrost wartości dolara i amerykańskich obligacji. Rynek forex,

który ruszył już w niedzielę wieczorem, zdaje się potwierdzać ten schemat

(umocnienie się dolara o figurę). Zobaczmy na jak długo.

Reklama
Reklama

Można się domyślać, jak faktycznie rynki zareagują. Początkowa reakcja

raczej nie odbiegnie od oczekiwań. Niewiadomą jest, co będzie dalej. Czy

rynki wezmą fakt złapania Saddama Hussaina za poważny impuls do dalszych,

słabszych ostatnio wzrostów? A może przeważy chęć wykorzystania wzrostu do

wyjścia z rynku, czy popularna "sprzedaż faktów". Warto się zastanowić, co

faktycznie zmieni to, że iracki dyktator został złapany. Zapomnijmy na razie

Reklama
Reklama

o szumie medialnym i wykorzystaniu tego wydarzenia propagandowo. Do tej pory

główną bolączką wojsk koalicji były ataki bombowe i działania partyzanckie

lub terrorystyczne (jak kto woli). W pewnej chwili padło nawet zdanie, że

faktycznie wojna się jeszcze nie skończyła, jedynie zmieniła formę.

Pojawiały się przypuszczania, że wiele z tych ataków inspirowanych było

Reklama
Reklama

przez ukrywającego się Saddama. Przypuszcza się, że pojmanie go sprawi, że

tych ataków będzie teraz mniej i "poziom" wrogości w stosunku do wojsk

koalicji się obniży. To m.in. ma być podstawą do ulgi jaką odczują rynki.

Jednak nie wszyscy się z tym poglądem zgadzają. Schwytanie Saddama Hussaina

i jego ewentualne późniejsze osądzenie (na razie nie ma oficjalnych

Reklama
Reklama

koncepcji przez kogo miało by to być dokonane) stawia pod znakiem zapytania

dalszy pobyt wojsk amerykańskich. Zwłaszcza z punktu widzenia samych

Irakijczyków. Już obecnie odnotowuje się raczej małą przychylność wobec

"wojsk okupacyjnych". Fakt złapania Hussaina może paradoksalnie nasilić

żądania opuszczenia Iraku przez wojska międzynarodowe, gdyż przecież główne

Reklama
Reklama

zagrożenie dla Iraku zostało zniwelowane.

Pojawiły się także wątpliwości, czy faktycznie ostatnie ataki na wojska

koalicji miały być inicjowane przez Saddama siedzącego w co noc w innej

kryjówce (w sobotę wieczorem w ramach akcji "Czerwony świt" Hussain został

odnaleziony w małej dziurze pod piwnicą na farmie oddalonej o 16 km od jego

rodzinnego miasta). Czy zatem faktycznie spadnie ryzyko pobytu wojsk

koalicji w Iraku? Zdaniem Anthony`ego Cordesmana, eksperta Waszyngtońskiego

Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych, "Pojmanie Saddama ma

olbrzymie znaczenie dla przyszłości Iraku", ale też "Z pewnością ataki

terrorystyczne na wojska koalicyjne w Iraku się nie skończą. Co więcej -

jest możliwe, że liczba ataków w krótkim okresie czasu się zwiększy. Jednak

na dłuższą metę wielu Irakijczyków, którzy wierzyli w powrót reżimu i

aktywnie wspierali jego resztki, teraz zacznie raczej inwestować energię w

nowy Irak. A im mniej poparcia społecznego dla ruchu oporu, tym będzie on

słabszy i łatwiej będzie wytropić jego członków." Tylko jak długa będzie ta

dłuższa meta? Czy zatrzymanie Saddama na tyle zmieni warunki poruszania się

na rynkach finansowych, by te skokowo miały zmienić swoje wartość? I

najważniejsze pytanie, czy nawet jeśli nie ma realnych podstaw do wielkiego

optymizmu, to czy taki optymizm sinie. Ulgę

pewnie da się zauważyć, ale reakcja naszego rynku będzie kalką reakcji

rynków pozostałych. Pewną wskazówką na poniedziałek będzie zachowanie rynku

walutowego oraz rynków azjatyckich. Wzrost? Raczej tak. Zatem i nasz rynek

rozpocznie tydzień zwyżką. Niewiadomą pozostaje dalsza część nawet nie

tygodnia, ale poniedziałkowej sesji. Czy mocne otwarcie będzie kontynuowane?

Pytanie nie jest bezzasadne. Pamiętajmy co się wydarzyło w piątek. Na dużym

obrocie wykreślona została świeca z dużym górnym cieniem. Zamknięcie tej

sesji poniżej połowy rozpiętości może zostać przez część graczy odebrane

negatywnie. Na ile złapanie Saddama Husseina pomoże bykom zanegować tą ich

słabszą dyspozycje w drugiej części piątkowej sesji?

Mimo, że teraz w głowach wszystkich siedzi jedynie były iracki przywódca

warto sobie przypomnieć, co zaprzątało nasze głowy w tym tygodniu. Tematów

do omówienia jest całkiem sporo, ale ograniczmy się do kilku

najważniejszych. Jednym z ciekawszych jest informacja o planach Ministerstwa

Finansów podjęcia operacji kupna i sprzedaży na rynku walutowym. MF od razu

zastrzega, że transakcje nie będą miały charakteru interwencji rynkowych.

Znając ostatnie utyskiwania na zachowanie rynków można się zastanawiać, na

ile takie zastrzeżenia są wiarygodne. "Zamiast kupować środki w NBP, z

pewnych względów może być bardziej opłacalne dokonanie tego na rynku.

Natomiast nie ma to żadnego charakteru interwencji rynkowych" To zdanie

przedstawicieli MF. Można się zastanawiać, co to są te pewne względy.

Analitycy przyjęli zapowiedź MF sceptycznie widząc jednak chęć ingerencji na

rynku. Ich zdaniem rząd więcej by osiągnął w celu umocnienie złotówki, gdyby

okazywał więcej determinacji w walce o plan oszczędnościowy.

Minister finansów Andrzej Raczko stara się działać, a przynajmniej robić

wrażenie, że działa. Poinformował, że wiosną rząd przekaże do parlamentu

projekty ustaw zmieniających system podatkowy. Zmiany miałyby dotyczyć już

2005 roku. Ministerstwo Finansów przyjęło za priorytet założenie, że system

podatkowy ma przede wszystkim "wspierać rozwój gospodarczy". Ładnie

powiedziane. A szczegóły? Raczko zapowiedział, że zmiany systemu będą

obejmować również zasady opodatkowania działalności gospodarczej.

Najprawdopodobniej nastąpi przeniesienie zasad opodatkowania wszystkich

rodzajów działalności gospodarczej do jednej ustawy, co zdaniem MF jest

najbardziej racjonalne. Minister zasygnalizował, że nie rozważano obniżki

stawki podatku CIT poniżej 19 proc. MF będzie dążyło do likwidacji ulg i

zwolnień podatkowych. Na pewno zostaną odliczenia składek na ubezpieczenia

emerytalno-rentowe i zdrowotne. Rząd będzie także dążył do ujednolicenia

stawki podatkowej VAT. Miło słyszeć takie zapowiedzi. Problem w tym, że

dotyczą one już przyszłego roku. Drugim problemem jest to, że to są jedynie

propozycje rządowe, a właściwie będą. To co z nich zostanie to już wielka

niewiadoma.

Miałem wspomnieć także o kandydatach na członków RPP. Saddam pokrzyżował mi

jednak plany. Podam więc tylko kilka najciekawszych perełek. Myślę, że one

nie wymagają większych komentarzy. Mirosław Pietrewicz: "Obecna RPP

prowadziła zbyt restrykcyjną politykę pieniężną, co przyczyniło się do

spowolnienia gospodarczego.", "deficyt budżetowy nie powinien być obniżany

szybko", "Rada w nowym składzie powinna działać przede wszystkim na rzecz

wyższego wzrostu gospodarczego, nawet za cenę lekkiego wzrostu inflacji",

"rezerwa rewaluacyjna (...) jest za wysoka". Stanisław Nieckarz powiedział,

że widzi pole do obniżki stóp procentowych, bowiem realne stopy są nadal

wysokie. "Zawsze trzeba mówić o realnej stopie procentoznaleźć jakieś

rozwiązanie, by część jej wykorzystać", "Do Unii Monetarnej powinniśmy wejść

jak najszybciej, ale wpierw musimy zdecydowanie zmniejszyć bezrobocie, zejść

gdzieś do 10-11 proc." Co łączy obu Panów? "SLD oczekuje, że to będą

kandydaci, którzy wzmocnią RPP, ale swoimi decyzjami będą dbali zarówno o

pieniądz jak i rozwój gospodarczy, o obniżenie bezrobocia" - powiedział szef

klubu SLD.

Tyle złotych myśli. Teraz czas na chwilę zadumy nad wykresami. Ostatni

tydzień był łaskawy dla byków. Zamknięta została luka bessy z 17 listopada.

To poważny sukces byków, choć trzeba przyznać, że pozostawia pewien

niedosyt. O górnym cieniu piątkowej świecy już pisałem. Warto także sobie

uświadomić, że obecnie przed popytem kolejne wyzwanie - obszar konsolidacji

ze szczytem na 1644 pkt. wig20fut.gif Mamy tu dwa poważne sygnały, które są

sprzeczne. Po pierwsze, przypływ optymizmu wywołany pojmaniem Saddama

Hussaine, a po drugie fiasko rozmów w Brukseli. To drugie było już wałkowane

w mediach na wszystkie sposoby. Trzeba sobie zdawać sprawę, że brak

kompromisu to nie jest dobra informacja. Twarda postawa Polski może się

podobać, ale tylko Polakom. Nie mówię, że druga strona chciała kompromisu.

Po prostu jego brak to zła wiadomość. Czy zatem popyt będzie na tyle silny,

by mimo to, twardo walczyć z silną podażą, jaka pewnie pojawi się na

wyższych od piątkowych poziomach? Mam wątpliwości. Ostatni wzrost mimo, że

mocny, to chyba jednak nie jest jeszcze to, na co czekają prawdziwe byki.

Trzeba się liczyć z co najmniej korektą tego ruchu i to raczej głęboką.

Warto zauważyć, że okolice wspomnianej konsolidacji to także okolice

zniesienia 61.8% całego ruchu spadkowego od szczytu do dołka na 1408 pkt.

zniesienie.gif Dopiero pokonanie tej bariery pozwoli oczekiwać na atak na

szczyty, a nawet na ich pokonanie.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama