Choć Telefonia Dialog (TD) nie zamierza silnie inwestować w sieć, chce w przyszłym roku rozbudowywać ją na obszarach o najwyższym potencjale rynkowym, w tym także w Warszawie. - Chcemy skoncentrować się na świadczeniu usług wysokiej jakości. Naszym celem jest tzw. nasycenie sieci do 65% - powiedział Paweł Tomys, wiceprezes spółki ds. sprzedaży i marketingu. Oznacza to, że na 10 mieszkań, które mają dostęp do sieci Dialogu, statystycznie 6,5 będzie z niej korzystać.
Tam, gdzie TD na razie nie będzie inwestować w sieć, zaoferuje np. wdzwaniany dostęp do internetu czy prefiks umożliwiający połączenia międzystrefowe, międzynarodowe i do sieci komórkowych - 1011. Według P. Tomysa, tylko dzięki tej ostatniej usłudze w 2004 r. DT ma wypracować 30 mln zł przychodów.
Tadeusz Kostka, prezes TD, powiedział, że według prognozy zarządu, łączne przychody ze sprzedaży spółki wyniosą w 2003 r. 390 mln zł. Po trzech kwartałach zysk operacyjny Dialogu sięgnął 31,7 mln zł. Prezes spodziewa się, że taki sam będzie na koniec roku. Zaznaczył, że w IV kwartale spółce może nie udać się utrzymać dodatniego wyniku operacyjnego (firma rozpoczęła właśnie kampanię promocyjną).
Z kolei zysk netto TD może wypracować jedynie w przypadku znacznej redukcji długu. T. Kostka liczy, że do końca roku Ministerstwo Infrastruktury umorzy Dialogowi zobowiązania koncesyjne (razem z opłatami prolongacyjnymi jest to ok. 550 mln zł).
W 2004 r. Dialog ma wypracować 450 mln zł przychodów i zysk operacyjny nie mniejszy niż w tym roku. Zysku netto raczej nie zanotuje, chyba że spółka-matka operatora - KGHM - umorzy mu część długu szacowanego na 1,4 mld zł. Po trzech kwartałach 2003 r. strata netto spółki wynosi 110,1 mln zł wobec 201,5 mln zł rok wcześniej. Firma ponosi wysokie koszty obsługi zadłużenia. W skali roku płaci 100 mln zł odsetek.