Według obliczeń Lipper Inc., mimo krzepnięcia hossy, inwestorzy wciąż powierzają kapitał funduszom inwestycyjnym. Napływ środków w listopadzie był nieco mniejszy niż w październiku, jednak afera, w którą było uwikłanych kilka funduszy, nie podważyła zaufania inwestorów. Sześć firm (Alliance, BoA, Janus, Old Mutual, Putnam, Strong Capital), które uczestniczyły w procederze nierównego traktowania kupujących, odnotowało wypływ kapitału rzędu 21,3 mld USD. Pieniądze te trafiły jednak do innych funduszy, co wskazuje, że w Stanach Zjednoczonych kryzysu zaufania na miarę Enronu nie ma. Co więcej, analitycy innej firmy zajmującej się sektorem instytucji zbiorowego lokowania - Strategic Insight - spodziewają się, że w tym roku napływ nowych środków do funduszy wyniesie około 300 mld USD, co byłoby rekordowym osiągnięciem od 1997 roku.
Stany Zjednoczone
Główne uderzenie popytu w grudniu, w tym ze wspomnianych funduszy inwestycyjnych, trafiło do wąskiego kręgu 20 spółek, wchodzących w skład średniej przemysłowej (DJIA). DJIA zyskał w tym czasie 5%, S&P 500 już niespełna 3%, a Nasdaq Composite od początku miesiąca jest nieco pod kreską.
Takie zachowanie się rynku należy potraktować ostrzegawczo. Prawdziwa hossa ma miejsce, kiedy akcje rosną "szeroką ławą". Najlepiej obrazują to indeksy grupujące wiele spółek (np. pięćsetka Standard and Poor?s). Objawem słabości koniunktury jest sytuacja, kiedy rosną indeksy, w których skład wchodzi niewiele firm (np. dwudziestka średniej przemysłowej). Zwykle oznacza to nadejście fazy spadkowej. Wzrost indeksu wąskiego rynku jest kolejnym argumentem, rodzącym obawy, że nadszedł czas na głębszą korektę.
Od października na rynku technologicznym trwa trend horyzontalny. Nasdaq Composite nie może uporać się ze strefą oporu na wysokości 1950-2050 pkt. S&P 500 wygląda już lepiej, jednak poziom 1100 pkt pozostaje na razie w sferze marzeń posiadaczy akcji. Najlepiej ma się DJIA, jednak trudno sobie wyobrazić długotrwałą kontynuację wzrostów w obliczu słabości całego rynku.