- Zdrowa konkurencja na rynku polega na rywalizacji różnych podmiotów - twierdzi Zbigniew Wróbel, prezes Orlenu. - Nie opłaca nam się walczyć - odpowiada Paweł Olechnowicz, szef Grupy Lotos, drugiego co do wielkości koncernu paliwowego w Polsce.
- Jest duże pole do współpracy między Orlenem i Lotosem. Moim zdaniem, chodzi raczej o produkcję, a nie o handel. Przy sprzedaży nie ma możliwości uzgadniania strategii, z tego chociażby względu, że jest to prawnie zabronione - twierdzi Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu państwa, odpowiedzialny za sektor paliwowy i energetyczny.
Janusz Wiśniewski, wiceprezes Orlenu odpowiedzialny za rozwój i produkcję, twierdzi, że ma już przygotowaną listę projektów, które konkurujące firmy mogłyby realizować wspólnie. Na początku 2004 roku lista trafi do Grupy Lotos. Widnieje na niej m.in. współpraca w zakresie wytwarzania olejów. - W Polsce istnieją dwa ośrodki produkcji olejów bazowych. Jeden jest niepotrzebny, ponieważ mamy do czynienia z przerostem mocy. Będzie jeszcze gorzej, jeśli Orlenowi uda się przejąć czeski Unipetrol - mówi J. Wiśniewski. Gdyby jednak spółki doszły do porozumienia w sprawie wytwarzania olejów bazowych, to przynajmniej przez jakiś czas możliwe byłoby utrzymanie dwóch ośrodków produkcyjnych.
- Grupa Lotos mogłaby również kupować w Płocku paliwa, które sprzedawałaby na południu. Zaoszczędzi w ten sposób na kosztach transportu. Z kolei my możemy kupować paliwa w Gdańsku i później je eksportować. Również zaoszczędzimy na transporcie - twierdzi J. Wiśniewski. Jest jeszcze jeden pomysł na współpracę. Chodzi o budowany przez Orlen i Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych rurociąg do Trzebini. - Wcześniej zakładaliśmy, że zostanie doprowadzony do Rafinerii Czechowice, kontrolowanej przez Grupę Lotos - mówi J. Wiśniewski. Następnym projektem jest stworzenie wspólnej spółki do hydrorafinacji olejów przepracowanych na bazie instalacji w Rafinerii Jedlicze i rafinerii Jasło. Pierwsza należy do Orlenu, druga do Grupy Lotos.