Zgodnie z nowymi przepisami, średnia ważona stopa zwrotu będzie liczona za okres 36 miesięcy i co pół roku. Obecnie robi się to za okres 24 miesięcy i co kwartał. Poza tym - wg znowelizowanej ustawy o OFE - mniejszy niż obecnie wpływ na średnią ważoną będą miały największe fundusze emerytalne. Ta zmiana - choć oceniana generalnie jako krok w dobrym kierunku - spowodowała małe zamieszanie na rynku. Teraz resort gospodarki i pracy rozmawia z przedstawicielami PTE o tym, kiedy stopa zwrotu będzie liczona po raz ostatni na starych zasadach.
Resort gospodarki wstępnie proponuje, aby mimo wszystko po raz ostatni robić to na dzień 31 marca. Tyle tylko, że wymagałoby to, aby zarówno PTE i Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych dokonały wszystkich potrzebnych obliczeń jeszcze 31 marca. A to wcale nie jest takie pewne. PTE bowiem mają czas na przesłanie odpowiednich informacji do 10 godziny następnego dnia. A KNUiFE do tej pory publikowała informacje o wartości średniej ważonej stopy zwrotu kilka dni po końcu miesiąca.
Dlaczego tak ważny jest czas? KNUiFE, wyliczając średnią ważoną stopę zwrotu, liczy także minimalną stopę zwrotu dla całego rynku. A jej nieosiągnięcie oznacza dla PTE konieczność dopłacania do rachunków swoich klientów.
I teraz pojawia się pytanie - a co będzie, jeśli fundusz, któremu grozi dopłata, przekaże informację o swoich wynikach właśnie do godziny 10 1 kwietnia? Taką możliwość daje mu prawo. Czy wyliczona na podstawie tych danych minimalna stopa zwrotu będzie obowiązywać OFE i czy PTE będzie dopłacać do rachunków klientów? Przecież 1 kwietnia będzie obowiązywać już nowe prawo.
- Nie byłoby takich problemów, gdyby nowe przepisy o średniej ważonej stopie zwrotu weszły w życie np. 7 kwietnia - powiedziała nam osoba zbliżona do rynku funduszy emerytalnych.