Szwajcarska firma Hosta International poinformowała, że kontroluje 52,1% głosów na walnym Wawelu. Do tej pory podmiot należący do niemieckiego biznesmena Hermanna Opferkucha dysponował pakietem ponad 49% głosów. Inwestor zwiększył kontrolę w cukierniczej spółce, nie dokonując żadnych inwestycji. Było to możliwe, ponieważ Wawel kupił ponad 24 tys. własnych akcji w celu wykorzystania ich w programie motywacyjnym. Papiery były uprzywilejowane pięciokrotnie co do głosu. Po transakcji straciły uprzywilejowanie. Spadła więc ogólna liczba głosów i wzrosły udziały akcjonariuszy.
Zgodnie z prawem o publicznym obrocie papierami wartościowymi, kto stał się "posiadaczem" akcji uprawniających do ponad 50% głosów, jest zobowiązany do ogłoszenia wezwania. Jeżeli tego nie zrobi, to przed wykonywaniem prawa głosu musi sprzedać część akcji, aby zmniejszyć udziały do nie więcej niż 50%. Jak ustaliliśmy, Hosta International do końca stycznia ma zdecydować, co zrobić. Z naszych informacji wynika, że nie będzie odsprzedawała akcji. Jeżeli zdecyduje się na ogłoszenie wezwania, to musi zaoferować cenę nie niższą od średniego kursu z ostatnich 6 miesięcy, liczonych od daty wezwania (nie może być też niższa od najwyższej, jaką inwestor lub podmiot z nim powiązany płacił za akcje w ciągu ostatnich 12 miesięcy). Hosta International może więc zaproponować co najmniej 41 zł, za akcję. We wtorek kurs spadł o 0,2%, do 4,49 zł.
Program motywacyjny
Wawel chciał kupić w wezwaniu do 60 tys. akcji, a udało mu się nabyć ponad 24 tys. Płacił za każdą 45 zł. Walory mają trafić do wybranych pracowników i osób powiązanych z firmą, aby ich lepiej umotywować do działania na korzyść spółki. Po jakiej cenie obejmą papiery? - W styczniu zostaną dopracowane szczegóły programu motywacyjnego - powiedział Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.