- Jestem odpowiedzialny za kontakty między Jukosem a polskimi przedsiębiorcami oraz urzędami państwowymi. Do moich zadań należy również reklama i promocja Jukosa na polskim rynku - mówi Janusz Szum, dyrektor przedstawicielstwa Yukos Finance B.V., przedstawicielstwo w Polsce.
Obecnie działalność Jukosa w Polsce ogranicza się do sprzedaży ropy naftowej. Największym odbiorcą surowca jest Orlen, który kupuje przeszło 5 mln ton ropy rocznie. Prawie 1,5 mln ton kupuje Grupa Lotos. Jukos liczy, że firma z Gdańska może zwiększyć ilość kupowanej ropy w momencie, gdy jej moce przerobowe wzrosną z obecnych 4,5 mln ton do 6 mln ton. - Grupa Lotos mogłaby od nas kupować około 2 mln ton ropy naftowej rocznie - twierdzi J. Szum. Jego zdaniem, rafinerie zapewniają sobie dywersyfikację dostaw w przypadku, gdy od jednego odbiorcy kupują około 35% surowca. J. Szum mówi, że Jukos nie ma na razie planów budowy własnej sieci sprzedaży detalicznej lub hurtowej paliw.
J. Szum twierdzi, że zainteresowanie koncernu Yukos inwestycjami w polskie rafinerie, tj. Orlen i Grupę Lotos, uzależnione jest od warunków i projektów prywatyzacyjnych, jakie będą przedstawione przez resort skarbu. Gdy zostaną ogłoszone warunki prywatyzacyjne ww. rafinerii, kierownictwo Jukosu z pewnością będzie je wnikliwie analizować. Dzisiaj jest jeszcze za wcześnie na to, żeby mówić, jakiego rodzaju decyzje zostaną podjęte.
Nikołaj Iwczikow, dyrektor wykonawczy w Łukoil Polska, powiedział ostatnio w udzielonym PARKIETOWI w wywiadzie, że w Polsce nie ma dobrego klimatu inwestycyjnego dla rosyjskich inwestorów. - Nie sądzę, żeby Rosjanie byli gorzej traktowani. Wszystko zależy od tego, co inwestor ma do zaoferowania - mówi J. Szum.