Zdaniem ekspertów ekonomicznych, o ile rok temu nie było jeszcze pewności, czy polska gospodarka wychodzi z dołka, o tyle dziś wiadomo, że jesteśmy na ścieżce szybkiego wzrostu. Powinien on w całym roku 2004 przekroczyć 4% PKB. Jednak jest wiele niewiadomych, które nie pozwalają precyzyjniej prognozować tempa wzrostu. Jednym z najczęściej wymienianych jest brak wyraźnego wzrostu inwestycji. - W roku ubiegłym brak wzrostu inwestycji kompensował dynamiczny eksport, któremu pomogło zdecydowane osłabienie złotego. W tym roku prawdopodobnie będzie podobnie - uważa Stanisław Kobielas, ekonomista Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Jego zdaniem wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie 4,5% PKB.
Zdaniem ekonomistki PKPP Małgorzaty Kszystoszek, jest szansa na wzrost inwestycji, jako że poprawił się wynik finansowy firm. W 2003 roku wyniósł on prawdopodobnie ok. 15 mld zł. - Przedsiębiorstwa będą miały więc środki na inwestycje - stwierdziła ekonomistka. Jednak nie wiadomo, czy już w tym roku zaczną zwiększać swoje moce produkcyjne.
Z kolei Leszek Zienkowski, ekonomista Polskiej Akademii Nauk, uważa, że z inwestycjami nie jest tak źle, jak opisują to statystyki. - Oficjalna statystyka dysponuje jedynie danymi od przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób i kompletnie nie mamy pojęcia, co się dzieje w firmach mniejszych - stwierdził L. Zienkowski. Jego prognozy w wariancie optymistycznym zakładają tegoroczny wzrost gospodarczy nawet powyżej 4,5% PKB.
Z kolei Dariusz Filar, główny ekonomista banku Pekao, uważa, że wzrost gospodarczy w 2004 roku wyniesie 4,2%. Jego zdaniem zagrożeniem dla tego wyniku będzie nikły napływ inwestycji zagranicznych. Natomiast Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową prognozuje tegoroczny wzrost na 4,1% PKB. - Dużo zależy od szoku akcesyjnego, z którym będziemy mieli pewnie do czynienia. Może on spowodować chwilowe zahamowanie wzrostu, ale raczej nie będzie trwało to długo - powiedział B. Wyżnikiewicz.