Oficjalnie nominacja Ketchuma zostanie ogłoszona podczas zebrania zarządu NYSE. W trakcie tego spotkania członkowie rady dyrektorów NYSE podejmą także ostateczną decyzję, czy zdecydują się na pozew sądowy przeciwko byłemu szefowi giełdy Richardowi Grasso w sprawie zwrotu części kolosalnych zarobków.
Zatrudnienie Ketchuma oceniane jest na Wall Street jako kolejny etap reformy wstrząsanej skandalami giełdy. W ubiegłym roku wyszło na jaw, że wewnętrzne mechanizmy kontroli nie były w stanie wychwycić nieuczciwych praktyk stosowanych na parkiecie przez tak zwanych specjalistów. Zarzucono im zbywanie i nabywanie papierów wartościowych z wyprzedzeniem na własny rachunek i odsprzedawanie akcji klientom z dodatkowym zyskiem. Po ujawnieniu afery i wszczęciu dochodzeń wielcy inwestorzy instytucjonalni zaczęli się domagać głębokich zmian personalnych w strukturach wewnętrznej kontroli NYSE. Także zdaniem nowych władz kwestia sprawnych mechanizmów samoregulacji giełdy jest kluczowa dla utrzymania zaufania inwestorów do operacji rynkowych.
Ketchum, który będzie nadzorował działalność "giełdowej policji" oraz arbitrażu może jednak nie zacząć pracy od zaraz. Związany jest bowiem ciągle kontraktem ze swoim poprzednim pracodawcą - elektronicznym rynkiem Nasdaq (przez Citigroup) o zakazie zatrudnienia w konkurencyjnych firmach, który obowiązuje go do 1 czerwca.
Władze giełdy staną w czwartek przed inną decyzją - czy domagać się od poprzedniego prezesa i dyrektora generalnego NYSE Richarda Grasso zwrotu części przysługujących mu na mocy kontraktu wynagrodzeń. Zwolennikiem podjęcia działań prawnych jest między innymi tymczasowy prezes NYSE - John S. Reed, który uważa, że pozostawienie kwestii pensji i świadczeń jego poprzednika jeszcze bardziej zaszkodzi wizerunkowi giełdy. Grasso może zostać poproszony o zwrot nawet 150 mln USD. Roczne zarobki byłego prezesa, w momencie jego odejścia z NYSE jesienią ub.r., sięgały 188 mln USD.
Przy podejmowaniu decyzji władze NYSE skorzystają z raportu ze śledztwa przeprowadzonego na zlecenie giełdy przez Dana K. Webba, byłego prokuratora federalnego. Poufny dokument może stanowić podstawę do dalszych personalnych czystek na NYSE.