Produkt krajowy brutto Niemiec spadł w 2003 r. o 0,1% - podało Federalne Biuro Statystyczne z Wiesbaden. Wynik gospodarki był minimalnie gorszy niż oczekiwali analitycy. Zdaniem Biura, tempo wzrostu PKB w ostatnich trzech miesiącach ub.r. było najprawdopodobniej wolniejsze niż 0,5% liczone kwartał do kwartału, jak ostatnio prognozowano.
Miniony rok był najgorszym w trzyletnim okresie stagnacji, a sytuację dodatkowo zaostrzyły problemy z budżetem centralnym. Niemcy po raz drugi z rzędu złamały regułę UE o obowiązku utrzymywania wysokości deficytu poniżej poziomu 3% PKB. W zeszłym roku deficyt wzrósł z 3,5% w 2002 r. do 4% produktu krajowego. Wydatki rządowe zwiększyły się o 0,7%.
Po recesji z pierwszego półrocza, dopiero w trzecim kwartale sprzedaż za granicą pozwoliła gospodarce powrócić na ścieżkę wzrostu. Eksport, który odpowiada za ok. jedną trzecią niemieckiego PKB, zwiększył się w ub.r. o 1,1%.
- Były znaki słabego ożywienia gospodarczego w drugiej połowie roku, ale nie można jeszcze mówić, że zostanie ono podtrzymane - komentował opublikowane dane Johann Hahlen, szef Biura Statystycznego. Minister gospodarki Wolfgang Clement napisał w oświadczeniu, że liczy, iż wprowadzone z początkiem roku obniżki podatków pobudzą wydatki konsumpcyjne i przyczynią się do wzrostu inwestycji. W 2003 r. wydatki konsumentów, które stanowią ponad połowę produktu krajowego, zmalały drugi raz z rzędu, o 0,2%. Inwestycje kapitałowe zmniejszyły się natomiast o 3,3%.
Na razie zatem kluczowy dla odrodzenia gospodarczego pozostanie eksport. Największym zagrożeniem dla jego dalszego wzrostu jest umacnianie się euro wobec dolara (w ub.r. o 21%), które niepokoi coraz większą rzeszę polityków.