Wśród głównych przyczyn wzrostu wymienia się hossę na amerykańskich rynkach kapitałowych, ożywienie gospodarki oraz świetną koniunkturę na rynku nieruchomości. Rosnącą wartość majątków amerykańskich rodzin wyjaśnia także inny fenomen - większe wydatki konsumentów mimo braku wyraźnego ożywienia na rynku pracy.

Na wartość majątku netto składają się takie czynniki, jak oszczędności, lokaty kapitałowe, pieniądze na kontach emerytalnych, posiadane nieruchomości, udziały w drobnym biznesie itp. Od tej sumy odlicza się obciążenia hipoteczne oraz długi konsumpcyjne rodziny.

Z raportu Fed wynika, że całkowita wartość amerykańskich gospodarstw domowych osiągnęła na koniec III kwartału ubiegłego roku poziom 42,1 biliona dolarów - o 600 miliardów więcej niż trzy miesiące wcześniej. Z obliczeń "The Wall Street Journal" wynika, że po uwzględnieniu 12-procentowego wzrostu giełdowych wskaźników w IV kwartale oraz przy dalszym wzroście cen nieruchomości wartość majątków w USA zbliżyła się pod koniec 2003 r. do 43 bilionów dolarów. To stosunkowo blisko 43,6 biliona USD, na jakie oszacowano wartość gospodarstw domowych w pierwszym kwartale 2000 roku. Od najniższego punktu (wrzesień 2002) majątek Amerykanów wzrósł o 3,5 biliona USD, czyli o 9%. Jednak aż 43% z tej sumy stanowi wartość lokat w akcjach lub funduszach inwestycyjnych.

Średnią wartość majątku gospodarstwa domowego Fed oszacował na koniec III kwartału ub.r. na 385 tysięcy dolarów. Liczba ta nie oddaje jednak rzeczywistej sytuacji finansowej przeciętnej rodziny, bo statystykę zawyżają znacznie najbogatsze gospodartwa. Rezerwa Federalna nie publikuje tymczasem danych dotyczących "dystrybucji bogactwa". Analitycy zwracają też uwagę, że papierowy wzrost majątków Amerykanów może okazać się krótkotrwały. Wystarczą spadki na rozgrzanym do czerwoności rynku nieruchomości, aby wskaźniki poszybowały w dół.