Stopy pozostały niezmienione, neutralne nastawienie utrzymane, a komunikat RPP nie przyniósł żadnych rewelacji. Prawie żadnych. Po raz pierwszy od dłuższego czasu RPP nie zwróciła uwagi na fakt, że niski przyrost płac stanowi czynnik sprzyjający utrwalaniu inflacji na niskim poziomie. Ponadto w komunikacie poinformowano o znacznym wzroście oczekiwań inflacyjnych drugi miesiąc z rzędu. Oczywiście nic dziwnego, że Rada Polityki Pieniężnej jest zaniepokojona wzrostem tego wskaźnika. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdyby oczekiwania inflacyjne utrzymały trend rosnący, to mogłoby to ograniczać przyszłe decyzje o luzowaniu polityki pieniężnej. Zanim jednak zaczniemy bić na alarm, warto zwrócić uwagę, że według autorów badania, na podstawie którego NBP kwantyfikuje oczekiwania inflacyjne ludności, ich wzrost wynika głównie z obaw o skutki inflacyjne wejścia Polski do UE. Co ważniejsze, zdaniem RPP obawy takie są w dużym stopniu nieuzasadnione. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Najwyraźniej gospodarstwa domowe po przeczytaniu serii artykułów prasowych, mówiących o wzroście cen niektórych produktów (np. materiałów budowlanych) stwierdziły, że bezpieczniej jest zaznaczyć w ankiecie odpowiedź "ceny będą rosły szybciej niż teraz" - odsetek tych osób wzrósł z 25,8% w październiku do 36,5% w grudniu. Jednocześnie nieco mniej ludzi stwierdziło, że ceny będą rosły wolniej i zapewne na skutek rosnącej inflacji trend ten będzie kontynuowany. Wciąż jednak nie wiemy, czy wzrost oczekiwań inflacyjnych (podobnie jak wzrost płac) nie był zdarzeniem jednorazowym, nadzwyczajnym. Na razie oczekiwania inflacyjne są mniej więcej na takim samym niskim poziomie jak inflacja konsumenta.

Wciąż jednym z najbardziej istotnych elementów w komunikatach RPP pozostaje stwierdzenie mówiące, że "tendencje wzrostowe w gospodarce powodują stopniowy wzrost presji inflacyjnej, ale nie stwarza to jeszcze zagrożenia dla realizacji celu inflacyjnego w 2004 r.". Czy uporczywe powtarzanie tego zdania świadczy o tym, że nie należy się w najbliższym czasie obawiać podwyżek stóp procentowych, o których niektórzy coraz śmielej wspominają? Wprost przeciwnie, obniżka stóp procentowych może nastąpić już w marcu. Po ostatecznym przyjęciu przez rząd planu Hausnera, do pracy zabiorą się legislatorzy, przygotowujący projekty odpowiednich ustaw. Nie będzie to oczywiście oznaczać końca niepewności związanej z polityką fiskalną, ponieważ największą przeszkodą na drodze do wprowadzenia reform będą głosowania w parlamencie nad konkretnymi projektami ustaw. Jednak możemy wejść w okres, w którym inwestorzy zapomną na chwilę o "kryzysie finansów publicznych", a będą oczekiwać pierwszych decyzji nowej Rady Polityki Pieniężnej. Z ciekawością można oczekiwać zresztą już posiedzenia lutowego. Ciekawy będzie pierwszy komunikat nowych członków RPP. Miejmy nadzieję, że nie będzie to skrót comiesięcznych informacji płynących z GUS i z samego NBP.