- Nasze prezentacje spotkały się z dużym zainteresowaniem - mówi szef Plast-Boksu, po serii spotkań z inwestorami. Zarząd spodziewa się, że będą oni chcieli kupić znacznie więcej papierów niż oferuje spółka (w transzy indywidualnej jest to 130 tys. sztuk, a instytucjonalnej 520 tys.). - Może więc dojść do proporcjonalnej redukcji - mówi W. Pawlak. Zapisy na akcje będą przyjmowane od 9 do 12 lutego. Walory powinny zadebiutować na parkiecie do końca miesiąca.

Cenę emisyjną poznamy 6 lutego. Wiadomo natomiast, że będzie się mieścić w przedziale 20-27 zł. Pozyskane z rynku kilkanaście mln zł firma przeznaczy przede wszystkim na zakup nowych maszyn. Starsze urządzenia przeniesie na Ukrainę, gdzie rusza nowy zakład spółki.

- Uważam, że emisja Plast-Boksu jest ciekawa i warto się nią zainteresować - mówi Adam Ruciński, zarządzający TFI PZU. - Cena emisyjna może wypaść bliżej dolnej granicy widełek. Wpływ na to ma mniej korzystna sytuacja na GPW niż jeszcze kilka tygodni temu i fakt, że w ostatnich dwóch latach spółka poniosła stratę. Argumenty i prognozy zarządu, które zakładają rozwój firmy i zyski już w bieżącym roku, są przekonujące - twierdzi. W 2003 r. słupska spółka miała ok. 2 mln zł straty netto, co było spowodowane głównie niekorzystnym kursem walutowym. Kredyty przedsiębiorstwa zostały już przewalutowane na złote, a Plast-Box spodziewa się 3,1 mln zł zysku netto, przy przychodach równych niemal 50 mln zł.

- Zakładając, że najbliższa emisja zakończy się sukcesem, nie wykluczam, że w przyszłości będziemy chcieli pozyskiwać na rynku nowy kapitał - zapowiada Waldemar Pawlak. - Dojdzie do tego w momencie, kiedy na przykład postanowimy przejąć większą firmę z branży. Wcześniej rozwój i ewentualne mniejsze przejęcia będą finansowane ze środków własnych - dodał.