Reklama

Kolejna szarża ,,Byków i niedźwiedzi"

Rok temu - podczas dziewiątej edycji wręczania nagród ,,Byka i niedźwiedzia" - Jacek Socha, prezes Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, dziękował naszej redakcji, że ze statuetki nie odpiłowaliśmy jeszcze byka i nie wręczamy samych niedźwiedzi. - To dobry znak na przyszłość - twierdził wówczas szef KPWiG. I rzeczywiście, polski rynek kapitałowy nie musiał długo czekać na hossę. Przyszła wiosna 2003 roku.

Publikacja: 04.02.2004 08:42

Wczoraj, kiedy po raz dziesiąty PARKIET uhonorował najlepszych statuetkami, nadziei na jeszcze lepszą przyszłość nie brakowało. I tylko podatkowe zapędy rządzących, którzy koniecznie chcą coś uszczknąć z inwestorskich zysków, odrobinę studziły atmosferę. Ale naprawdę tylko odrobinę.

Chociaż giełda na stałe wrosła w polski krajobraz - w końcu pierwsza sesja współczesnej GPW w Warszawie odbyła się 16 kwietnia 1991 roku (notowano spółki: Tonsil, Próchnik, Krosno, Kable, Exbud; sesje odbywały się raz w tygodniu) - to jednak w niektórych kręgach ciągle można dostrzec nieufność do tej instytucji. I o ile ta nieufność wśród niektórych "zwykłych Kowalskich" jest po części zrozumiała (niedostatek wiedzy, który jednak np. nasza gazeta poprzez obecność na rynku, a także pozawydawnicze działania stara się uzupełniać), to trudno ją zaakceptować w niektórych grupach tak zwanych decydentów (ich niewiedza może w istotny sposób szkodzić).

 

 

Dlatego staramy się budować wśród polityków pozytywny obraz polskiego rynku kapitałowego. Giełdy nie można się bać. Stąd z pewną radością odnotowujemy, że wśród gości wczorajszej, dziesiątej edycji wręczenia statuetek ,,Byka i niedźwiedzia" byli nie tylko reprezentanci spółek, analitycy, pracownicy instytucji rynku kapitałowego, ale także politycy. Mamy nadzieję, że przynajmniej niektórych z nich oficjalne i pozaoficjalne rozmowy przekonały, że giełda to nie tyle miejsce spekulacji, co pozyskiwania przez firmy kapitału. Przed rokiem jeden z uczestników uroczystości wręczania nagród PARKIETU powiedział (cytując brytyjskiego pisarza Harolda Pintera), że "nawet święta krowa potrzebuje byka". I naprawdę nic się nie zmieniło. A może się zmieniło? Bo dzisiaj - żeby było lepiej - może jeden byk nie wystarczyć. Optymiści twierdzą, że to da się zrobić. I istota tylko w tym, by nikt nie przeszkadzał.

Reklama
Reklama

 

 

Kiedy wczoraj, tuż po godzinie szesnastej w sali notowań warszawskiej giełdy rozpoczynała się "byczo-niedźwiedzia" gala, WIG i WIG20 zamknął dzień niewielkim spadkiem. Nie wpłynęło to jednak na nastroje gości. Te bowiem - wśród zarządzających giełdowymi spółkami czy wśród inwestorów - naprawdę od dłuższego już czasu są niezłe. Mówił o tym chociażby przed rozpoczęciem uroczystości Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu. W towarzyskiej pogawędce twierdził, że jest przekonany o co najmniej niezłej przyszłości branży, w której działa. - Chociaż oczywiście wszystko może się wydarzyć, to dobre spółki nie zawiodą inwestorów - zapewnił. Pełen optymizmu był też prezes Grupy Kęty Jan Kryjak. Te niezobowiązujące pogawędki trzeba było jednak kończyć, bo wybiła godzina wręczenia statuetek przyznanych przez redakcję PARKIETU.

 

 

- Istniejemy już od 11 lat i od samego początku jesteśmy ściśle związani z rozwojem rynku kapitałowego - powiedział witając gości Grzegorz Haftarczyk, prezes Parkiet Media, wydawcy naszego dziennika. - Przyglądamy się rozwojowi warszawskiej giełdy. Ostatni rok przyniósł wiele zmian. Przede wszystkim na parkiet wróciła hossa. Ale hossa wróciła nie tylko na parkiet, ale także do PARKIETU. To dobry znak dla nas wszystkich - dodał.

Reklama
Reklama

Oczywiście, na wstępie nie mogło zabraknąć także choćby krótkiego powitania Wiesława Rozłuckiego, prezesa GPW, współgospodarza wczorajszej uroczystości. - Ostatnie kilkanaście miesięcy pokazały wyraźnie, że o koniunkturze na giełdzie decyduje stan gospodarki. Możemy tutaj mówić o różnych sprawach związanych z mikrostrukturą giełdową. Nie ma jednak większej siły na koniunkturę giełdową niż koniunktura gospodarcza - mówił prezes Rozłucki. - Giełda bardzo szybko odgadnie, czy ma być dobrze już lada dzień, czy ma być dobrze niedługo. Kursy giełdowe bezbłędnie tego typu tendencje wychwycą. Dzisiaj wszyscy wiemy, że stan gospodarki jest rzeczą najważniejszą - dodał szef warszawskiej giełdy.Komplet bez infrastruktury

Zresztą o gospodarce było jeszcze dużo więcej. Trudno jednak, żeby było inaczej. I to nie tylko dlatego, że tezy prezesa GPW były jak najbardziej słuszne. Dodatkowym powodem był obecny podczas wręczania statuetek ,,Byka i niedźwiedzia" komplet ministrów gospodarczych. Za prezydialnym stołem, pod świetlną tablicą sali notować GPW, która na wczorajsze popołudnie zamieniła się w świetlną ścianę z bykiem i niedźwiedziem oczywiście, zasiedli bowiem wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner, szef resortu finansów Andrzej Raczko i minister skarbu Zbigniew Kaniewski. Co prawda wicepremier Hausner przekonywał, że do kompletu brakuje jeszcze wicepremiera Marka Pola, bo resort infrastruktury to też gospodarka i... Brawa zagłuszyły jednak końcówkę tej rządowo-gospodarczej tezy.

 

 

Podczas poprzednich dziewięciu edycji nagród PARKIETU wręczono 89 statuetek. Wczoraj kolejnych dziewięć trafiło do najlepszych z najlepszych, przy czym jednocześnie zadebiutowała jedna nowa kategoria nagradzanych. - Po raz pierwszy przyznajemy statuetkę w kategorii Ekonomista Roku 2003. Ona wykracza trochę poza pierwotną ideę przyznawania tych nagród, ale wpisuje się w realizowaną od dłuższego już czasu strategię gazety - mówiła redaktor naczelna PARKIETU Lidia Zakrzewska. - Chcemy przekazywać w naszym dzienniku całą paletę informacji gospodarczych. To wiedza potrzebna inwestorom, szefom spółek... Dlatego nasze ,,Byki i niedźwiedzie" postanowiliśmy poszerzyć także o ekonomistę - dodała.

Po wręczeniu "tradycyjnych" statuetek przyszedł czas na debiutującego wśród ,,Byków i niedźwiedzi" ekonomistę. Został nim wicepremier Jerzy Hausner. - Rok 2003 na pewno był gospodarczo lepszy od 2002. Perspektywy na ten też nie są złe. W tym dobrym obrazie są jednak dwa czarne punkty: stan finansów publicznych i niskie tempo wzrostu miejsc pracy - powiedział po odebraniu nagrody Jerzy Hausner. - Moja druga myśl dotyczy samej nagrody. Znalazłem się w gronie niezwykłych nominowanych ekonomistów, obok Leszka Balcerowicza, Bogusława Grabowskiego, Janusza Jankowiaka i Mirosława Gronickiego. I samo już to sprawia, że czuję się głęboko wyróżniony. Jednocześnie wyróżnienie PARKIETU przyjmuję nie jako wyróżnienie osoby indywidualnej, ale jako dostrzeżenie problemu, którym przyszło mi się zajmować. Chodzi o naprawę finansów publicznych. Odbieram to jako istotny sygnał dla polityków, że środowiska gospodarcze przywiązują do konieczności naprawy finansów publiczych tak dużą wagę - dodał laureat-ekonomista. Podobno jeden z tych w polskiej polityce, który docenia znaczenie warszawskiej giełdy.

Reklama
Reklama

Z dziewięciu wręczonych wczoraj nagród cztery nie były tajemnicą, bo wynikały z "policzalnych" kryteriów. Pięć pozostałych to już bardziej subiektywny wybór, jaki odbył się w kolegialnym gronie redakcji PARKIETU. Najpierw były nominacje i dopiero później... Nie obyło się, oczywiście, bez sporów, używano różnych argumentów. Być może niektóre wyróżnienia wzbudzają kontrowersje. Nie ma chyba jednak w tym niczego złego. "Tylko Polska kontrowersyjna będzie Polską organiczną" - nawoływał bowiem przed laty Stefan Kisielewski. n

Pełną listę nagrodzonych statuetkami

"Byka i niedźwiedzia" za 2003 rok

publikujemy na str. 1

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama