Przemysław Markiewicz zastąpił Krzysztofa Pawlaka, wieloletniego prezesa Polleny. Pracuje w spółce od 4 listopada zeszłego roku. Jako członek zarządu odpowiadał za sprzedaż i marketing. Wcześniej był zatrudniony w Forte Sweden i Art Marketing Syndicate.
Nowy szef Polleny przyznaje, że w momencie gdy pojawił się w firmie, jej sytuacja była dramatyczna. - Spółka nie była w stanie regulować płatności - mówi. Znaczącą poprawę zanotowano w grudniu i styczniu. - Zaczęliśmy intensywnie ściągać długi wobec Polleny. Ludzie ze spółki ciągle dzwonili do naszych odbiorców i upominali się o pieniądze. Prowadziliśmy szereg negocjacji. W efekcie na przełomie roku ściągane należności przekraczały o 30% wartość przychodów ze sprzedaży - twierdzi P. Markiewicz. Firma ma do nadrobienia wiele zaległości. - Musimy zwolnić jeszcze trochę pracowników, intensywnie tniemy koszty - mówi P. Markiewicz.
Koniec z importem
Do tej pory praktycznie wszystkie produkty, z których powstają kosmetyki oraz opakowania, firma sprowadza z zagranicy. Teraz ma się to zmienić. Słoiczki, butelki, papierowe opakowania itp. mają być kupowane w Polsce. - Będziemy się też starali zaopatrywać w kraju w komponenty do produkcji kosmetyków, które mają identyczne parametry jakościowe jak importowane - twierdzi prezes. Jego zdaniem, części składników jednak nie da się zastąpić polskimi odpowiednikami, ponieważ nie są w Polsce wytwarzane.
Ceny w dół o 30%