Reklama

Gospodarka zachoruje na grypę?

Ptasia grypa zabiła dotąd 14 osób. We wszystkich 11 krajach dotkniętych epidemią wirus powoduje straty finansowe. Na razie dotyczą one głównie hodowców kurcząt i liczone są w setkach milionów dolarów. W porównaniu z wirusem SARS, gospodarki tracą zatem stosunkowo niewiele. Eksperci ostrzegają jednak, że sytuacja może się radykalnie zmienić.

Publikacja: 05.02.2004 08:29

Według wyliczeń Azjatyckiego Banku Rozwoju, epidemia SARS kosztowała region ok. 60 mld USD. Natomiast z powodu ptasiej grypy - przynajmniej według szacunków analityka Low Pinga Yee z singapurskiego United Overseas Bank - PKB regionu zostanie uszczuplony o 0,04%, czyli o 930 mln USD. Eksperci twierdzą, że straty mogą być znacznie bardziej dotkliwe - porównywalne lub nawet większe niż w przypadku SARS - jeśli wirus ptasiej grypy się zmutuje i zacznie rozprzestrzeniać się wśród ludzi. Wówczas pojawią się zakazy podróży do Azji czy obowiązkowe kwarantanny, co po raz kolejny mogłoby zdusić przemysł turystyczny - i to nie tylko azjatycki. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, że ptasia grypa u ludzi charakteryzuje się wyższą śmiertelnością niż SARS.

Zagrypione giełdy

Skutki rozprzestrzeniania się ptasiej grypy dotkliwie mogą odczuć azjatyckie rynki akcji. W dzień po ogłoszeniu w Tajlandii wykrycia pierwszego przypadku wirusa u człowieka indeks tamtejszej giełdy stracił 0,9%. O 6%, do 10%, staniały papiery producentów kurcząt. Zdaniem analityków, ekonomiczne skutki ptasiej grypy, w powiązaniu z dalszą przeceną dolara, mogą przyczynić się do bessy na azjatyckich rynkach.

Na informacje o ptasiej grypie reagują rynki nie tylko w Azji. Podejrzenie wirusa u kobiety przywiezionej do szpitala w Hamburgu przyczyniło się w poniedziałek do przeceny akcji m.in. przewoźników lotniczych - papiery British Airways staniały o 4,1%, a Lufthansy o 2,7%. Wczoraj okazało się, że podejrzenie się nie sprawdziło.

Klęska dla hodowców

Reklama
Reklama

Jednak dotąd najdotkliwiej skutki epidemii odczuwają drobni azjatyccy farmerzy. Wielu z nich znalazło się o krok od nędzy. Z trudem sprzedają obecnie jedną dziesiątą tego, co poprzednio - o ile oczywiście dotąd ominął ich nakaz uboju hodowanego drobiu.

Tajlandia była w zeszłym roku czwartym eksporterem kurcząt na świecie - wyeksportowała 540 tys. ton drobiu o wartości 52 mld bahtów (1,3 mld USD). Na razie z powodu wirusa w tym kraju zmarły cztery osoby i uśmiercono ponad 25 mln sztuk ptaków. Premier tajlandzkiego rządu Thaksin Shinawatra ocenia, że epidemia uszczupli tegoroczny produkt krajowy brutto o co najmniej 0,1%, czyli o ok. 145 mln USD. Większość strat będzie wynikiem zakazu importu kurcząt, nałożonego przez największych odbiorców, tj. Japonię i Unię Europejską. Przede wszystkim eksportowi (drób stanowi 2% jego wartości) Tajlandia zawdzięcza 6-proc. wzrost gospodarczy odnotowany w ub.r. Rząd liczył, że w tym roku z eksportu kurcząt kraj uzyska 70 mld bahtów, a gospodarka wzrośnie o 8%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama