Czwartkowe osłabienie kontraktów nie zmienia zasadniczo sytuacji, z jaką mamy do czynienia od kilku sesji. Kurs futuresów pozostaje w krótkoterminowym trendzie bocznym między wsparciem na poziomie dołka z 29 stycznia (1603 pkt), a oporem przy 1656 pkt (szczyt z 2 lutego).
Ciekawych wniosków dostarcza obserwacja poziomów zniesienia grudniowego trendu wzrostowego. Biorąc pod uwagę dzienne minimum z 20 listopada ub.r. (1408 pkt) i maksimum z 8 stycznia (1746 pkt), okazuje się, że styczniowa konsolidacja wypadła tuż powyżej poziomu 24-proc. zniesienia wcześniejszej zwyżki (ok. 1665 pkt). 28 stycznia nastąpiło tąpnięcie, w wyniku którego kurs kontraktów przesunął się w dół do następnego (38%) poziomu zniesienia - 1617 pkt. Mamy zatem do czynienia z drugim etapem korekty. To, że zniżka nie nabrała tempa, można interpretować na korzyść byków. Szczególnie że po styczniowej konsolidacji należało się spodziewać znacznie silniejszej przeceny.
W układzie tygodniowym sytuacja nie jest już tak optymistyczna dla byków. Szczególnie widać to na MACD. Wskaźnik ten jeszcze w połowie stycznia wygenerował sygnał kupna, po czym ostatnio dał całkiem przeciwne wskazanie do sprzedaży. Do tej pory w historii futuresów podobna sytuacja - sygnał sprzedaży poprzedzony błędnym sygnałem kupna - praktycznie zawsze kończyła się spadkiem. Tak było chociażby w maju 2002 r. Zniżkuje też tygodniowy oscylator stochastyczny. Niedźwiedzie mają zatem przewagę w średnim terminie. To wskazuje na możliwość kontynuacji stopniowej korekty i ponownego osunięcia do kolejnego poziomu zniesienia (1577 pkt). Scenariusz spadkowy zostanie przekreślony wraz z powrotem kontraktów powyżej 1665 pkt. Trudno jednak na razie wskazać czynniki, które by temu sprzyjały.