Reklama

Lot czy minilot

Na foreksie, podobnie jak na rynku futures, handluje się kontraktami (lotami). Do zawarcia transakcji potrzebny jest jedynie niewielki depozyt zabezpieczający. Ponieważ kontrakty opiewają na różnej wielkości kwoty, inwestorzy mogą stosować indywidualne strategie w zależności od wielkości swojego kapitału.

Publikacja: 18.02.2004 08:50

Standardowa, najczęściej spotykana wielkość lota to 100 000 USD. Równocześnie depozyt zabezpieczający wynosi zazwyczaj 1% wartości nominalnej kontraktu, czyli w tym przypadku 1000 USD. Oznacza to, że zmiana kursu o 1% powoduje albo podwojenie wartości depozytu, albo całkowitą jego utratę. Wśród najpopularniejszych w Polsce platform foreksowych standardowy lot (100 tys. USD) oferuje m.in. Efix Polska (broker wprowadzający amerykańskiego Global Forex Trading). Sztywne wielkości kontraktów oferują także m.in. X-Trade (50 000 jednostek waluty bazowej) oraz TMS Direct (50 000 USD). Z kolei CMS - obok typowej wielkości kontraktu - udostępnia także tzw. miniloty, opiewające na 10 razy mniejszą kwotę, czyli 10 000 USD. Depozyt zabezpieczający wynosi wówczas 100 USD. Ciekawe rozwiązanie proponuje Oanda. Inwestor może sam elastycznie określić wielkość lota oraz wybrać poziom dźwigni (1:20 lub 1:30). Widać zatem, że oferta brokerów jest pod tym względem dość bogata.

Daytrading

czy dłuższy horyzont

Niskie wymagania depozytowe powodują, że na foreksie można zacząć inwestować już z kapitałem kilku tysięcy złotych. Pytanie jednak, czy przy niewielkim stanie konta możliwe jest stosowanie rozsądnej strategii inwestycyjnej. Odpowiedź zależy m.in. od wyboru horyzontu czasowego. Jedni inwestorzy wolą grać na trendach obejmujących tygodnie czy nawet miesiące. Innym bardziej odpowiada daytrading, czyli dokonywanie wielu transakcji w ciągu dnia. To, która strategia sprawdzi się lepiej, zależy od indywidualnych umiejętności i wiedzy inwestora. Na rynku walutowym można spotkać silne trendy zarówno kilkugodzinne, jak i wielomiesięczne. Najlepszym przykładem jest eurodolar (EUR/USD). W tym przypadku trendy średnioterminowe obejmują co najmniej kilka tygodni, a długoterminowe trwają wiele miesięcy. Trendy te są nie tylko długotrwałe, ale także silne. W okresie październik 1998 - październik 2000 r. euro przeceniono o ok. 30%. Trwający od lutego 2002 r. odwrotny trend wzrostowy doprowadził do zwyżki kursu euro już o blisko połowę. Daytrading nie jest zatem jedynym możliwym podejściem do spekulacji na foreksie. Niekoniecznie jest to także podejście najlepsze.

Sztuka ucinania strat

Reklama
Reklama

Oczywiste jest, że aby ostatecznie odnieść sukces, każdy gracz musi pogodzić się z przejściowymi stratami. Grając na trendach wielotygodniowych musimy tolerować pojedyncze straty większe niż w przypadku gry w perspektywie jednego dnia. Jeżeli będziemy ustawiać zlecenia obronne (stop loss) zbyt blisko, wahania kursu będą często powodować przedwczesne zamknięcie naszej pozycji. Poniższy przykład pokazuje, że trudno jest opracować strategię średnioterminową przy małym kapitale i standardowym kontrakcie.

Przykład

Inwestor dysponuje stosunkowo niewielką kwotą 3000 USD. Postanawia grać na 1 kontrakcie na parze walutowej USD/CHF, opiewającym na 100 000 USD. Depozyt zabezpieczający wynosi 1000 USD. Jeśli przyjmiemy, że początkowy kurs wynosi 1,23, to minimalna jednostka zmiany kursu, czyli pips (0,0001), jest w tym przypadku warta 10 CHF (100 000 x 0,0001), czyli 8,13 USD (10/1,23).

Inwestor ten zamierza grać na trendach obejmujących przynajmniej kilka tygodni. Jego strategia inwestycyjna zakłada stosowanie zleceń stop loss pozwalających na ucinanie strat. Załóżmy, że gracz dopuszcza pojedynczą stratę w wysokości 0,5%. Strata taka, przy kursie 1,23 USD/CHF, oznacza 61 pipsów. Na rachunku ubędzie wówczas aż 495,93 USD (61 x 8,13). Już cztery takie stratne transakcje spowodują, że środki na koncie stopnieją o 2000 USD. Zostanie ok. 1000 USD - czyli tyle, ile wynosi początkowy depozyt zabezpieczający. Oznacza to, że jeśli i tym razem inwestor poniesie stratę, będzie zmuszony dopłacić odpowiednią kwotę, by móc grać dalej. Dźwignia finansowa jest po prostu zbyt duża i niedopasowana do strategii.Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłby w tym przypadku minilot, opiewający na mniejszą kwotę, np. 10 000 USD. Wówczas jeden pips jest wart dziesięć razy mniej, czyli 0,81 USD. Pojedyncza strata w wysokości 0,5% oznacza utratę 49,41 USD (61 x 0,81). Tym razem nawet kilka skumulowanych strat nie powoduje drastycznego uszczerbku w portfelu. W takim przypadku realistyczna staje się strategia średnioterminowa.

Widać zatem, że przy kapitale stosunkowo niewielkim względem wielkości lota, w praktyce pozostaje jedynie daytrading. Niezbędna jest przy tym bardzo zdyscyplinowana strategia inwestycyjna i szybkie ucinanie strat, zanim przekroczą kilka,- kilkanaście pipsów. Margines bezpieczeństwa jest bardzo wąski. Duża dźwignia nie jest polecana zwłaszcza początkującym inwestorom, nie mającym doświadczenia na rynku walutowym. Lepszym rozwiązaniem wydają się w tym przypadku miniloty czy loty dobierane w zależności od indywidualnych potrzeb.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama