Czarna świeca z czwartkowej sesji niczego dobrego posiadaczom długich pozycji nie wróży. Z drugiej strony za wcześnie, by obwieszczać ostateczną porażkę byków. Spadek o 36 pkt doprowadził kurs kontraktów z powrotem w dolny rejon krótkoterminowej konsolidacji trwającej od 11 lutego. Wsparcie to pozwoliło na wyhamowanie zniżki, ale już nie na wyraźniejsze odbicie w górę. Tak więc dopóki nie nastąpi spadek poniżej ok. 1730 pkt, wszystko nadal będzie się rozgrywało w ramach dotychczasowego trendu bocznego. Górna granica tego przedziału to ok. 1790 pkt.
W związku z tym w najbliższym czasie sytuacja rozwijać się będzie zapewne według jednego z dwóch scenariuszy: wybicie w dół z konsolidacji albo niewielkie odbicie w górę i kontynuacja trendu bocznego. W przypadku zniżki możliwy stanie się szybki ruch o co najmniej kilkadziesiąt punktów. Trudno wówczas będzie pokładać nadzieję we wsparciu na poziomie niewielkiej luki hossy z 10 lutego (1721-1725 pkt). Barierę dla spadków stanowić może natomiast 1700 pkt, gdzie przebiega 23,6-proc. zniesienie zwyżki trwającej od końca listopada 2003 r. Niewielką przewagę niedźwiedziom dają wskaźniki. Ciągle spada oscylator stochastyczny. Opadać zaczął też MACD, chociaż nie doszło jeszcze do przebicia średniej i wygenerowania sygnału sprzedaży. Zwężająca się 10-sesyjna wstęga Bollingera zapowiada skok zmienności.
W dłuższej perspektywie gra obecnie toczy się nie tylko o kierunek wybicia z konsolidacji, ale przede wszystkim o dalsze losy niedawnego wybicia ponad szczyt z początku września ub.r. Poziom owego szczytu - 1739 pkt na zamknięciu 1.09.2003 - pokrywa się w zasadzie z dolnym ograniczeniem trwającego właśnie trendu bocznego. Kierunek ruchu pokaże, czy niedawny zapał byków był słomiany.