Przebieg wczorajszej sesji powoli rozwiewa marzenia o biciu rekordów wzrostu panującego od marca ubiegłego roku. Okazuje się, że przedłużająca się konsolidacja negatywnie wpływa na posiadaczy długich pozycji. Zamiast walczyć z oporami, wczoraj spora grupa inwestorów postanowiła pozamykać posiadane pozycje na akcjach i kontraktach.

Początek notowań jeszcze niczego złego nie zapowiadał. Futures rozpoczęły notowania od poziomu, na którym skończyły w środę. Lekka zniżka cen była usprawiedliwiona nie najlepszą sesją w USA. Jeszcze przed początkiem notowań akcji swoje wyniki podał bank Pekao. Okazały się one słabsze od prognoz. Nawet te najbardziej pesymistyczne nie zakładały tak małego zysku. To pogrążyło kontrakty. Tuż po rozpoczęciu notowań rynku kasowego próbowano ratować sytuację, ale się nie udało. Podaż była za silna. Trudno jej się dziwić. Ostatnie próby wybicia z konsolidacji nie przyniosły efektu, a i sama konsolidacja trwała już trochę zbyt długo. Cierpliwość byków się wyczerpuje.

Wprawdzie wczoraj nie padły jeszcze te najważniejsze sygnały sprzedaży, ale przebieg notowań nie pozwala na zbytni optymizm. Posiadacze długich pozycji są w trudnej sytuacji. Wczorajsza sesja uszczupliła ich konta. Zamknięcie tuż nad wsparciami po słabej sesji grozi wykreśleniem luki bessy. Jeśli ta się dziś pojawi, to będzie można mówić o opuszczeniu konsolidacji, a zarazem o odbiciu od oporów w okolicy 1770 pkt. To da przewagę niedźwiedziom, które będą miały mocne podstawy techniczne do kontynuacji ataku. Najważniejszym dla nich argumentem będzie formacja podwójnego szczytu, jaka pojawiłaby się wtedy na wykresie cen. Brak choćby próby negacji takiego sygnału przesądzi sprawę, a po dzisiejszej sesji trudno spodziewać się heroicznych ruchów popytu.