W skład PKN mają wejść zakłady azotowe w Tarnowie, Kędzierzynie i Puławach. Dołączyć do nich mogą również Zakłady Chemiczne Police, które myślą jednak o innej ścieżce rozwoju.
Projekt konsolidacji jest od dawna przygotowywany przez Naftę Polską . W zeszłym roku do prac włączyło się Ministerstwo Skarbu Państwa. - Nafta Polska spogląda na ministerstwo, a ministerstwo na Naftę. Czas upływa, a już widać, że z konsolidacją nie zdążymy do czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej - stwierdził na wczorajszej konferencji poświęconej restrukturyzacji sektora chemii ciężkiej Ryszard Ścigała, prezes ZA Tarnów. Co się stanie, jeżeli do 1 maja nie uda się połączyć zakładów? Komisja Europejska może nie wydać zgody na udzielenie im pomocy publicznej. Aby ją otrzymać, będą musiały porozumieć się z Komisją w sprawie limitów produkcji oraz poziomu kosztów. Zdaniem Marka Kossowskiego, prezesa PGNiG, już teraz powinny przygotowywać się do negocjacji.
Przeszkodą na drodze do połączenia zakładów jest ich zadłużenie. Wynosi około 1,5 mld zł. Prawie 1 mld zł firmy są winne bankom, a kolejne 0,5 mld zł PGNiG. Strategia restrukturyzacji chemii ciężkiej zakłada, że dług wobec banków zostanie spłacony przez Naftę Polską, która wyemituje w tym celu obligacje, zaciągnie kredyty albo otrzyma aktywa od MSP. Problem zobowiązań wobec PGNiG ma zostać rozwiązany wyłącznie poprzez dokapitalizowanie Nafty Polskiej przez resort skarbu.
Nafta Polska chce również uzyskać część środków na restrukturyzację sektora ze sprzedaży Zakładów Chemicznych Organika - Sarzyna i Zachem, które nie zostały objęte programem konsolidacji.