Jedna jaskółka wiosny nie czyni - tak krótko można podsumować środową sesję. Plusem dla byków jest co prawda wyhamowanie spadku, ale niewielka biała świeca wygląda mizernie w porównaniu z długim czarnym korpusem z wtorku.

W średnim terminie przewagę mają niezmiennie niedźwiedzie. Byki praktycznie bez walki oddały ważne wsparcia i zrezygnowały ze starań o utrzymanie kontraktów powyżej szczytu z początku września. W obecnej sytuacji otwieranie długich pozycji jest praktycznie równoznaczne z próbami łapania dołka i wiąże się z nadmiernym ryzykiem. Nie pojawiły się bowiem żadne sygnały kupna.

Nie da się przy tym oczywiście wykluczyć, że w najbliższym czasie nastąpi jakieś odreagowanie. Sugeruje to dość mocno wyprzedany oscylator stochastyczny. W silnych trendach jest to jednak najczęściej nie najlepsza wskazówka. Lepszym rozwiązaniem wydaje się poczekanie przynajmniej do momentu, gdy oscylator da sygnał kupna, tzn. wyjdzie ze strefy wyprzedania. Do tego czasu kontrakty mogą jednak jeszcze sporo spaść. Prawdopodobny jest test wsparcia na poziomie dołka z 29 stycznia - 1603 pkt.

Nic nie wskazuje, by ewentualna korekta przerodziła się w silniejszy ruch w górę. Trend spadkowy potwierdza MACD, który przed kilkoma sesjami dał sygnał sprzedaży. Wskaźnik ten może okazać się przydatny zwłaszcza dla posiadaczy krótkich pozycji. Dopóki spada MACD, jest bardziej prawdopodobne, że trend jest kontynuowany mimo przejściowych korekt. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie listopada ub.r., gdy MACD poprawnie sugerował, że ówczesna konsolidacja jest jedynie korektą w spadkach. Inną sprawą jest natomiast otwieranie nowych krótkich pozycji. Wspomniane wyprzedanie wskaźników sugeruje, że w krótkiej perspektywie może być na to już za późno.