Na razie Skandynawowie przejęli 10% akcji giełdy w Wilnie, bo na tyle pozwalają litewskie przepisy. Uzgodnili natomiast zakup dalszych 24%. By tę transakcję zrealizować, OMHEX potrzebuje zgody litewskiego odpowiednika naszej KPWiG. Zdaniem Gerta Tiivasa, szefa operacji OMHEX-u w regionie bałtyckim, komisja giełdowa powinna ją wydać w ciągu najbliższych kilku tygodni. Inwestorzy ze Skandynawii mają już większościowe udziały w giełdach na Łotwie i w Estonii.
- Trzeba pamiętać, że jesteśmy liderem, jeśli chodzi o giełdy w regionie bałtyckim. Fakt, że już nabywamy spory pakiet walorów wileńskiego parkietu, tylko wzmacnia naszą pozycję w przetargu na akcje, które ma rząd - mówił nam wczoraj Gert Tiivas. Nie dopuszczał możliwości porażki w rywalizacji z konsorcjum, na czele którego stoi warszawska GPW (w jego skład wchodzi również Euronext i nasz KDPW). Pytanie o to, co OMHEX zrobi z właśnie przejmowanymi akcjami, jeśli przegra w przetargu, Tiivas przyjął jako dobry żart. - Nie będę spekulował, bo nie ma takiej potrzeby - stwierdził.
Skandynawowie kupują papiery od brokerów i inwestorów finansowych. Wśród sprzedających jest m.in. Hansabank, jeden z największych banków w krajach bałtyckich. Jego przedstawiciele uzasadnili sprzedaż poparciem dla dalszej integracji Litwy z bałtyckim i nordyckim rynkiem papierów wartościowych. Hansabank pośredniczy w jednej trzeciej wszystkich transakcji zawieranych na giełdzie wileńskiej.
- Jesteśmy zadowoleni, że kilku ważnych uczestników litewskiego rynku popiera nasze wysiłki i strategię odnośnie Litwy, i że zdecydowali się sprzedać nam akcje jeszcze przed prywatyzacją pakietu będącego w rękach rządu - oświadczył Magnus Boecker, prezes i dyrektor generalny OMHEX-u.
Antonas Malikienas, dyrektor ds. prywatyzacji z VTF, państwowego funduszu prywatyzacyjnego - instytucja ta w imieniu rządu będzie sprzedawać akcje litewskiej giełdy - stwierdził w rozmowie z PARKIETEM, że transakcje OMHEX-u nie zmieniają sytuacji w przetargu. - Zwycięzcą zostanie ten, kto zaoferuje lepszą cenę - podkreślił. Przypomnijmy, że oprócz akcji giełdy, rząd sprzedaje również 32% udziałów w depozycie papierów wartościowych.