Reklama

ComputerLand mocniejszy na rynku publicznym

Z Michałem Danielewskim, dyrektorem generalnym ComputerLandu, rozmawia Dariusz Wolak

Publikacja: 10.03.2004 08:24

Jaki dla ComputerLandu będzie rok 2004?

Będziemy rosnąć szybciej niż rynek, który według prognoz będzie się rozwijał w tempie 4-9%. Chcemy skupić się na wzroście zysku operacyjnego. Myślę, że będzie dwucyfrowy.

A co z zyskiem netto?

W tej kategorii wzrost może być wolniejszy. Musimy ponosić wysokie koszty związane z obsługą naszych papierów dłużnych. Obligacje o wartości blisko 90 mln zł są oprocentowane rocznie na ponad 14%.

ComArch ma podobny problem i sygnalizuje, że w tym roku chciałby przedterminowo wykupić swoje papiery. Czy ComputerLand także rozważa taki scenariusz?

Reklama
Reklama

Przyznaję, że prowadzimy na ten temat rozmowy z obligatariuszami, żeby poznać ich stanowisko. Mam nadzieję, że do końca tego roku uda nam się dojść do porozumienia i podejmiemy z naszymi akcjonariuszami i obligatariuszami wspólną decyzję.

Czy plany ComputerLandu na 2004 r. - jeśli chodzi o sprzedaż i tempo zwiększania zysku operacyjnego - nie są trochę na wyrost?

Są to plany bardzo realistyczne. Mamy rekordowy portfel zamówień o wartości grubo ponad 300 mln zł, stabilny pod względem przychodów sektor bankowo-finansowy i szybko rosnące utilities, telekomunikacyjny i publiczny.

Co będzie motorem wzrostu spółki?

W tym roku ComputerLand powinien bardzo aktywnie włączyć się w realizację kontraktów publicznych związanych z wejściem do Unii Europejskiej, środowiskiem naturalnym, katastrem, uszczelnieniem granic, rolnictwem itp. Tych projektów będzie bardzo dużo. Mamy już pierwsze sukcesy. W połowie lutego podpisaliśmy trzy umowy na opracowanie i wdrożenie oprogramowania na ponad 15 mln zł dla Ministerstwa Finansów, UZP i KNUiFE. W tym samym czasie Aram, nasza spółka zależna, podpisał osiem kontraktów z administracją publiczną na 20 mln zł. Wszystkie są finansowane ze środków Unii Europejskiej. Dodając do tego umowy zakontraktowane jeszcze w 2003 r. o wartości 60 mln zł, wygląda to naprawdę bardzo obiecująco. Jest szansa, że z tego źródła będzie w 2004 r. pochodziło nawet 20% naszych przychodów. W 2003 r. było to 7% naszej sprzedaży.

A co z "tradycyjnymi" sektorami? - z sektorem finansowo--bankowym czy utilities?

Reklama
Reklama

Z sektora użyteczności publicznej chcemy mieć 100 mln zł przychodów. Mamy świetne produkty: systemy billingowe i paszportyzacyjne, i dużych klientów, np. GZE, ENEA. Z tą ofertą wejdziemy w tym roku na rynek dystrybucji gazu.

W sektorze bankowym chcielibyśmy utrzymać sprzedaż na poziomie blisko 300 mln zł. Jest to bardzo prawdopodobne. Sporo zainwestowaliśmy w produkty, referencje. Mamy doskonałe kontakty z klientami. Nasze rozwiązania działają w większości polskich banków. To wszystko czyni naszą pozycję bardzo stabilną. Zakładamy, że w tym roku uda nam się zmienić nieco strukturę sprzedaży. Nacisk będzie się przesuwał od scentralizowanych systemów detalicznych w stronę systemów wspomagających zarządzanie, w tym szczególnie ryzykiem, aplikacji badających preferencje klienta i integracje aplikacji. Mają one największe perspektywy wzrostu. Warto dodać, że nasi klienci otrzymali większość nagród w konkursach na najlepsze projekty informatyczne. To oznacza, że ComputerLand to nie tylko dobry wybór merytoryczny, ale także gwarancja bezpiecznego, terminowego i skutecznego wdrożenia.

Pod koniec 2003 r. ComputerLand, podpisując umowę na system GIS, mocno wszedł w sektor telekomunikacyjny. Czego można się spodziewać w tym roku?

W 2002 r. z tego źródła pochodziło 30 mln zł sprzedaży, w 2003 r. już 50 mln zł. W bieżącym roku wzrost będzie kilkudziesięcioprocentowy. Telekomunikacja Polska to jeden z naszych najważniejszych klientów i najbardziej przyszłościowych. Inwestujemy też w rozwiązania dla telefonii mobilnej. Ale w tym roku nie liczę na znaczące przychody z tego tytułu.

"Modnym" tematem w branży informatycznej jest outsourcing. Jak to wygląda w ComputerLandzie?Mamy Centrum Outsourcingu, własne Data Center (centrum przetwarzania danych) i już ponad 20 klientów, m.in. MPEC, Danone, Kogenerację. Zarządzamy też np. serwerami koncernu BP w 12 krajach Europy. Przychody z tego źródła szybko rosną. Ale tak naprawdę outsourcing w Polsce dopiero się zaczyna. Bardzo atrakcyjną częścią tego rynku są banki. Czekają one na zmiany prawa bankowego. Po tym może nastąpić prawdziwa eksplozja popytu na usługi outsourcingowe. Myślę, że jeszcze w tym roku uda nam się podpisać pierwsze umowy z klientami. W pierwszej kolejności na zewnątrz będą przesuwane proste usługi: sieciowe czy wsparcia użytkowników.

Spółka sygnalizuje, że interesuje się także rynkiem samorządowym.

Reklama
Reklama

Sektor jest mocno opóźniony, jeśli chodzi o nakłady na informatyzację. Tymczasem większość środków pomocowych z UE będzie rozdzielana na szczeblu lokalnym. ComputerLand zainwestował w rozwiązania wspierające zarządzanie miastem i liczymy, że jeszcze w tym roku zdobędziemy kilku dużych klientów, szczególnie że już mamy zakończone wdrożenia, np. w Poznaniu czy w Łodzi.

Czy spółka szuka kolejnych sektorów, do których mogłaby wejść ze swoją ofertą?

Prowadzimy takie działania, ale nie chcę mówić o szczegółach. Ogromnym obszarem jest przemysł. Liczymy, że uda nam się powtórzyć sukces z sektora użyteczności publicznej. Inwestycja rzędu kilku milionów złotych przed półtora roku (kupno spółki CIE - przyp. DWOL), zapewnia nam teraz roczne przychody rzędu 100 mln zł. Takich nisz może być więcej.

Inwestycje wymagają dużych nakładów. ComputerLand potrzebuje środków na finansowanie projektów offsetowych, nie wyklucza akwizycji mniejszych firm. Skąd na to wszystko weźmie środki?

Na kontach mamy ponad 150 mln zł. Jest to kwota w zupełności wystarczająca do inwestycji kapitałowych, jak i na początek do finansowania offsetu. W tym roku nie przewidujemy, żebyśmy musieli sięgać po środki na rynek publiczny.

Reklama
Reklama

ComputerLand konsekwentnie zapewnia, że nie jest zainteresowany dużymi akwizycjami i woli koncentrować się na wchłanianiu firm niszowych. Prokom przyjął zupełnie inną strategię i konsolidację przeprowadza z dużo większym rozmachem.

Rynek się polaryzuje i cieszymy się z tego, bo klient ma jasność, z którą grupą informatyczną współpracuje. Nie można zapominać, że duże akwizycje, poza skokowym wzrostem obrotów grupy kapitałowej, mają także negatywne strony. Trzeba włożyć dużo czasu i wysiłku, żeby dopasować do siebie czasami zupełnie inaczej działające organizmy.

ComputerLand ma za sobą fazę intensywnego rozwijania grupy kapitałowej, ale nadal będziemy konsolidować rynek. W zasadzie nie ma tygodnia, w którym nie rozmawialibyśmy ze spółką zainteresowaną współpracą z nami. Oczywiście, interesują nas raczej spółki mniejsze, które mają superrynek lub produkt. Przyszłość pokaże, która strategia okaże się lepsza. Nasza spółka jest liderem, jeśli chodzi o klientów z sektora komercyjnego. Prokom swoją pozycję opiera o duże, wieloletnie zlecenia ze strony firm z udziałem Skarbu Państwa. Zrozumiałe, że dwie największe grupy kapitałowe będą spotykać się w tych samych przetargach. Oczywiście, my jesteśmy silniejsi na rynku komercyjnym, a Prokom na publicznym. Nasze kolejne kontrakty, referencje i portfel zamówień z tego sektora są jednak najlepszym dowodem na to, że również i my będziemy dynamicznie rozwijać się na rynku publicznym.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama