W sejmowej Komisji Europejskiej odbyło się pierwsze czytanie projektu uchwały, który miał zobligować stronę rządową do podjęcia renegocjacji postanowień traktatu akcesyjnego.
- Warunki, na których wchodzimy do Unii Europejskiej, są nie do przyjęcia, a rząd nie zadbał o interesy Polski - uzasadniała swój wniosek LPR. Zdaniem posłów SLD, oskarżenia te są absurdalne, bo nie popełniono żadnych błędów. - Traktat jest najkorzystniejszy, jaki mógł zostać wynegocjowany - uważa Grażyna Ciemniak z SLD.
LPR wysunęła szereg postulatów, które powinny być jeszcze raz omówione ze stroną unijną. Dotyczą one między innymi wprowadzenia 7% VAT na materiały budowlane, obniżenia stawki VAT na internet, zniesienia podatku od zapasów, czy też zmiany kwot mlecznych, jakie przyznała nam Unia. Projekt uchwały spotkał się z krytyką innych członków komisji, którzy uznali, że jest on napisany nieudolnie i roi się od błędów merytorycznych. Poparcie znalazł jedynie wśród posłów z PiS, którzy opowiedzieli się za dalszymi pracami. - Uchwała ta daje pretekst do protestu politycznego, a uporządkowana i lepiej przygotowana merytorycznie może być postulatem opozycji - powiedział Ludwik Dorn, przewodniczący klubu poselskiego PiS.
Zdaniem strony rządowej, nie ma praktycznie możliwości zmian założeń traktatowych. - Traktat akcesyjny to wiążąca umowa międzynarodowa i wymaga jednomyślności wszystkich uczestników gry. W zamian za zgodę na pewne ustępstwa, sami musielibyśmy na pewne ustępstwa pójść - powiedział Jan Truszczyński, były negocjator z UE.