- Oczekujemy miliardów dolarów - powiedział Spitzer w jednym z wywiadów. - Ciężko jest prognozować ilu. Instytucje z rynku funduszy same aktualnie obliczają, jakie szkody wyrządziły i zwracają pieniądze, tak jak przypuszczaliśmy - dodał.

Prokurator Spitzer i amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zawarły w poniedziałek wartą 675 mln USD ugodę z Bank of America i FleetBoston. Banki obniżą w najbliższych pięciu latach prowizje pobierane od klientów o 160 mln USD. Wcześniej Spitzer osiągnął podobne porozumienia z Alliance Capital Management z Nowego Jorku i MFS Investment Management z Bostonu. Z pierwszym za 600 mln USD, z drugim za 351 mln USD.

Spitzer powiedział, że najwięcej pieniędzy wywalczy właśnie poprzez obniżkę opłat w przyszłości. Skorzystają na tym najbardziej poszkodowani, czyli inwestorzy długoterminowi. - Kiedy zmniejszy się prowizje o kilka punktów bazowych, w ciągu wielu lat efekty będą znaczne - wyjaśnił.

Śledztwo nadal toczy się m.in. wobec Strong Capital Management czy Janus Capital, wymienionych jako jedne z pierwszych, które manipulowały na rynku. Przekręty polegały na przyjmowaniu zleceń od uwikłanych w proceder partnerów - głównie funduszy hedgingowych - przed zakończeniem notowań i realizacji wybranych z nich po zamknięciu rynku, zamiast na drugi dzień. Inna praktyka dotyczyła tzw. market timingu, czyli wykonywania operacji jednostkami uczestnictwa w krótkich odstępach czasu, z wykorzystaniem minimalnych różnic w wycenie. Od 3 września ub.r., gdy Spitzer ujawnił szczegóły afery, on sam, SEC i inne urzędy regulacji rynku złożyły pozwy przeciwko dziesięciu instytucjom.

Kolejne ugody są w fazie negocjacji, ale jeszcze wiele kwestii czeka na wyjaśnienie. Współpracownicy Spitzera ciągle sprawdzają, w jaki sposób banki finansowały fundusze hedgingowe, które dokonywały nielegalnych operacji.