Reklama

Priorytetem bezpieczeństwo energetyczne kraju

Z Wiesławem Kaczmarkiem, posłem SLD, byłym ministrem skarbu państwa, rozmawia Michał Śliwiński

Publikacja: 19.03.2004 08:05

Co rząd powinien zmienić w koncepcji prywatyzacji sektora naftowego w Polsce?

Po pierwsze, nie wyobrażam sobie prywatyzacji przedsiębiorstwa z sektora naftowego bez spełnienia dwóch elementarnych warunków związanych z bezpieczeństwem energetycznym kraju. Czyli bez odzyskania kontroli przez Skarb Państwa nad terminalem naftowym, którego zdolność przeładunkowa to ponad 30 mln ton. Swoboda dostępu do ropy nie może być uzależniona od decyzji biznesowych. Teraz terminal należy m.in. do Orlenu i Grupy Lotos.

A po drugie?

Kluczowa sprawa. Należy stworzyć ramy prawne związane z dostawami ropy. Obecnie jest to wyłączna kompetencja zarządu spółki Orlen bądź Lotos. Przypomnę, że nadal jest owiany tajemnicą i niedostępny ministrowi skarbu kolejny pakiet umów o przyszłych dostawach ropy do Polski. W umowie Orlen wybrał Jukos oraz firmę J&S. Nie znamy kryteriów wyboru tej oferty.

Przecież to się stało za Pana kadencji jako ministra skarbu.

Reklama
Reklama

Zarząd Orlenu, mimo moich nalegań, nie przedstawił mi warunków tej umowy, a z punktu widzenia państwa, a zwłaszcza ministra gospodarki, kontrakt ten jest kluczowy, gdyż to minister odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Robienie dzisiaj prywatyzacji na chybcika, bez załatwienia spraw terminalu naftowego oraz zasad dostaw ropy wydaje mi się działaniem bardzo wątpliwym. Narazi to na straty Skarb Państwa.

Czy zna Pan motywy odwołania zarządu Nafty Polskiej?

Minister Kaniewski początkowo tego nie wytłumaczył. Dopiero później użył argumentu, że Nafta opóźniała proces restrukturyzacji sektora wielkiej syntezy chemicznej (WSCh - red.).

Czy to nie był wystarczający powód?

To jest argument obiektywnie prawdziwy. Nie można jednak zapomnieć, że Nafta Polska bardzo naciskała na przyspieszenie restrukturyzacji WSCh, natomiast obstrukcja występowała przede wszystkim ze strony podmiotów z tego sektora. Nie można również mówić o determinacji władz Polski w przyspieszeniu programu. Ten projekt dość późno znalazł miejsce na wokandzie rządowej. Więc stawianie tezy o winie Nafty Polskiej to tak, jakby najpierw wiązać jej ręce, a później mieć pretensje, że nic nie zostało zrobione. To przewrotny i mało wiarygodny argument.

Czy są inne motywy zmiany zarządu Nafty?

Reklama
Reklama

Doszukiwałbym się ich raczej w ocenie sytuacji w PKN Orlen, której dokonała NP. Zwłaszcza ocenie czystości biznesowej zarządu płockiego koncernu. Po negatywnej ocenie działalności menedżmentu Orlenu postanowiono dokonać czystki personalnej w Nafcie, a nie wyjaśniać wszystkich problemów związanych z sytuacją w spółce.

Jak powinno zachować się MSP w kontekście zarzutów dotyczących kierownictwa Orlenu?

Jeżeli zarząd PKN nie poczuwa się do odpowiedzialności, to trudno, aby jeden z akcjonariuszy szedł na frontalną wojnę. Chociaż dla mnie raporty audytorów, czy chociażby zdarzenie związane z podejrzeniem o manipulację kursem, to wystarczający powód, żeby władze Orlenu dokonały autorefleksji, a członkowie zarządu stwierdzili: pomyliliśmy się, nie nadajemy się do zarządzania takim przedsiębiorstwem.

Jednak spółka osiągnęła najlepszy wynik finansowy w historii.

Bawią mnie takie argumenty. To nie jest efekt funkcjonowania zarządu, ale suma paru zdarzeń. Po pierwsze, przeszacowania aktywów związanych z tworzeniem projektu Bassel - co dało zyski nadzwyczajne. Po drugie, to efekt jednorazowej sprzedaży jednego z operatów telekomunikacyjnych. W końcu, po trzecie to konsekwencja wysokich cen tak zwanych cracków, czyli produktów finalnych z przerobu ropy. Ceny takie były konsekwencją konfliktu irackiego, a przy pozostawieniu takich samych marż na sprzedaży w sposób automatyczny generują wyższe przychody.

Jak więc ocenia Pan wynik finansowy Orlenu za 2003 r.?

Reklama
Reklama

Jego wysokość ma charakter nietrwały, to nie jest efekt restrukturyzacji czy zwiększenia udziału w rynku, bo ten ostatni spada. Można by więc przewrotnie i złośliwie powiedzieć, że gdyby nie sposób prowadzenia tej firmy, to wynik Orlenu powinien być powyżej 1,5 mld zł zysku netto, a nie w okolicach 1 mld zł. To ukazuje słabość zarządzania tym przedsiębiorstwem, a nie to, że mamy do czynienia z wunderteamem zarządzającym Orlenem.

Proszę mi przypomnieć, kto desygnował osoby zasiadające w zarządzie Orlenu.

Niestety, ówczesny minister skarbu.

Czyli?

Wiesław Kaczmarek

Reklama
Reklama

Czy były w tej sprawie jakieś podpowiedzi?

Spuśćmy na to zasłonę milczenia. Ja ponoszę odpowiedzialność za to, że desygnowałem te osoby do zarządu Orlenu. To nie ma znaczenia, kto mi podpowiadał, kto naciskał. Pod tą decyzją widnieje moje nazwisko.

Żałuje Pan tej decyzji?

To nie było najlepsze rozwiązanie. Choćby ze względu na dokonane przez zarząd nieprawidłowości przy zlecaniu robót w procedurach bezprzetargowych na zasadzie wskazywania firm, które mają wykonywać projekt. Zapoznawałem się z listami takich firm oraz z dokumentacją osób biorących udział w realizacji projektów i muszę przyznać, że pierwszy raz spotkałem się z takim pojęciem w dokumentacji oficjalnej jak podatek od luksusu. Dalej nie chciałbym już tego komentować, bo myślę, że jest to obszar do wyjaśnienia przez wymiar sprawiedliwości.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama