Minister skarbu Zbigniew Kaniewski tłumaczył się w piątek w Sejmie z prowadzonej polityki prywatyzacyjnej. Debaty zażądała opozycja, która sprzeciwiała się sprzedaży energetycznej grupy G-8. Przedstawiciele LPR i Samoobrony zagrozili złożeniem wniosku o jego odwołanie, jeśli akcje G-8 kupi powiązana z Janem Kulczykiem El-Dystrybucja.
Z. Kaniewski poinformował, że odstąpił od transakcji, bo zaoferowana cena i gwarancje nie były satysfakcjonujące dla MSP. Spółki grupy G-8 mają być skonsolidowane, a część akcji nowej firmy ma trafić na warszawski parkiet (pakiet kontrolny pozostanie w gestii SP). Minister wycofał się również z planów połączenia Grupy Lotos z PKN Orlen. Nie wykluczył, że sprzeda akcje płockiej spółki. Grupa Lotos trafi prawdopodobnie na giełdę.
Minister Kaniewski zaskoczył planami połączenia PZU z PKO BP. - Wystąpiłem z propozycją podjęcia działań, zmierzających do utworzenia narodowej grupy finansowej, złożonej przede wszystkim z PZU i PKO BP - powiedział posłom. - Budowa takiej grupy jest jedną z ostatnich szans na zachowanie kontroli nad choćby częścią sektora finansowego w Polsce. Jego plany poparł premier Leszek Miller. - Uważam, że jest to zamiar słuszny i że należy tak uczynić - stwierdził. Minister Kaniewski zyskał też aplauz ze strony posłów "narodowej" opozycji - tych, którzy jeszcze kilka dni temu chcieli jego odwołania.
Komentarz
Minister Kaniewski ocalał. Musiał jednak wycofać się z planu połączenia Grupy Lotos i PKN Orlen, pod którym jeszcze kilka dni temu podpisywał się dwoma rękoma. Ceną było również odstąpienie od sprzedaży 25% akcji grupy G-8 firmie El-Dystrybucja, powiązanej z Janem Kulczykiem. Opozycję, która chciała jego głowy, kupił pomysłem połączenia PKO BP i PZU. Wystarczyło, że wsparł to populistycznym hasłem o szkodliwości zagranicznego kapitału w polskim sektorze finansowym.