Notowane na koreańskiej giełdzie kontrakty terminowe i opcje na indeks KOSPI 200 są stosunkowo młodymi instrumentami. Mają odpowiednio 8 i 7 lat. Mimo że rynek terminowy GPW jest niewiele młodszy (ma już 6-letnią historię), to trudno go porównywać z tym samym segmentem Korea Stock Exchange (KSE). Wolumen obrotu pochodnymi na GPW w całym 2003 roku wyniósł 4,25 mln (kontrakty terminowe i opcje), tymczasem w Korei aż 2,9 mld. Oznacza to, że średni dzienny wolumen na KSE był około 170% większy od wolumenu, na który GPW musiała pracować przez cały rok.
Niezmienni liderzy
Podobnie jak w 2002 roku, pomijając opcje na indeks KOSPI, w statystykach przewodzą pochodne na stopę procentową. Łączny wolumen tymi instrumentami na giełdach wyniósł 1,9 mld. Na czele znajdują się kontrakty terminowe na niemieckie obligacje (notowane na Eurex), 3-miesięczne depozyty eurodolarowe (CME) i meksykańskie futures na 28-dniową stopę procentową (MexDer). Największym wzrostem zainteresowania (o ponad 100%) w stosunku do 2002 roku cieszyły się te ostatnie instrumenty.
Wśród indeksowych kontraktów terminowych pierwsze miejsce, z wolumenem na poziomie 161 mln sztuk, zajmują futures E-Mini na indeks S&P500 (CME). Warto zwrócić uwagę na fakt, że w czasie, gdy wolumen obrotu E-Mini S&P500 Futures zwiększył się o blisko 40%, to prawie o 15% zmalał on w przypadku "dużych" kontraktów na S&P500. Taka tendencja nie jest raczej zasługą różnicy w wartościach tych instrumentów (E-mini są 5-krotnie mniejsze). Przyczyn należy się doszukiwać w dynamicznym rozwoju internetowego dostępu do rynków terminowych. Kosztowniejszy i wolniejszy handel "dużymi" kontraktami na S&P500 w systemie open-out-cry najwyraźniej zaczyna już przechodzić do lamusa. Podobnie zresztą dzieje się w przypadku derywatów na indeks Nasdaq 100 i Russell 2000.
Przegrani