Konieczna jest zmiana na stanowisku premiera i rekonstrukcja rządu" - powiedział dziennikarzom lider nowego ugrupowania Socjaldemokracji Polskiej. W trakcie dwuletniej kadencji premiera Leszka Millera społeczne poparcie dla Sojuszu spadło do poniżej 10 procent z 42 procent z powodu skandali korupcyjnych i wysokiego bezrobocia. Sojusz miał nadzieję, że uda mu się przekonać rebeliantów do pozostania w swych szeregach. Jednak ich piątkowa decyzja o wystąpieniu z partii spowodowała, że nawet niektórzy członkowie gabinetu widzą potrzebę rezygnacji Millera. Borowski zapytany o Marka Belkę jako potencjalnego kandydata na premiera powiedział, że Belka "ma bardzo dobre kompetencje". Wcześniej "rebelianci Borowskiego" zapewnili, że są gotowi popierać SLD w Sejmie, jeżeli Leszek Miller odejdzie. Jeśli tak się nie stanie, nowe ugrupowanie może poprzeć Platformę Obywatelską w jej staraniach o wcześniejsze wybory parlamentarne. "Jesteśmy gotowi poprzeć nowy rząd pod jasno określonymi warunkami. Najważniejsze problemy jakie obecnie stoją przed Polską to dostosowanie prawa i instytucji do wymogów UE, po drugie naprawa finansów publicznych, po trzecie przygotowanie nowej ustawy o ubezpieczeniach zdrowotnych" - dodał Borowski. "Poprzemy taki rząd, który da gwarancję skutecznego rozwiązania tych zadań" - stwierdził. Część analityków uważa, że rozłam w SLD może skomplikować przyjęcie przez parlament rządowego programu ratowania finansów publicznych. Jednakże Jolanta Banach, szefowa nowego klubu parlamentarnego Socjaldemokracji Polskiej dodała na konferencji, że jej partia poprze te ustawy, które składają się na program wicepremiera Hausnera, nad którymi prowadzone są już prace parlamentarne. "Plan racjonalizacji jest Polsce niezbędny został on już zmodyfikowany w toku debaty społecznej. Na przykład w zakresie elastycznego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Popieramy trzy ustawy, które są w Sejmie. Kolejne ustawy będziemy analizowali także

między innymi pod kątem osób o najniższych dochodach" - powiedziała Banach. Sejm pracuje nad ustawami przygotowanymi przez wicepremiera Jerzego Hausnera. Mają one na celu obniżenie deficytu budżetowego do poniżej trzech procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) w 2007 roku, co pozwoli na wejście Polski do strefy euro jeszcze w tej dekadzie. Ekonomiści uważają, że bez cięcia wydatków deficyt, który w tym roku szacowany jest na 5,3 procent PKB, może wzrosnąć do poziomów zagrażających finansom publicznym po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, co nastąpi w maju tego roku. "Chciałbym poprzeć to co powiedziała Jolanta Banach. Będziemy popierać program Hausnera, żadnego awanturnictwa ekonomicznego nie będzie. Chciałbym uspokoić rynki finansowe" - dodał marszałek Borowski.

((Autor: Paweł Sobczak; Redagował: Kuba Kurasz; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700; ? [email protected]))