Reklama

Kubeł

Publikacja: 09.04.2004 09:05

Kubeł

Giełda Papierów Wartościowych

Mętne tłumaczenia

Kubeł zimnej wody przyznajemy w imieniu dużej grupy inwestorów rozczarowanych postępowaniem władz GPW po manipulacji - 4 lutego - na rynku kontraktów. Źle zostały odebrane tłumaczenia, że całe zdarzenie było co prawda niecodzienne, ale wszystko stało się zgodnie z regulaminem. Również zrzucanie odpowiedzialności za całą sprawę na biuro maklerskie, z którego wyszły feralne zlecenia, nie wpłynęło dobrze na wizerunek warszawskiej giełdy.

Wyjątkowo nietrafione były argumenty, mówiące o tym, że podobne zdarzenia mają miejsce na całym świecie. Rzeczywiście, zdarzają się, ale często w takich przypadkach transakcje są anulowane. U nas zapisy regulaminowe w tej kwestii są bardzo ogólne. Pomimo publicznego wezwania przez KPWiG do uściślenia przepisów w tym względzie przez prawie dwa miesiące nic w tej kwestii się nie zmieniło.

Reklama
Reklama

W. Kruk

Inwestorzy czekają na trafne prognozy

Zarząd spółki cztery razy korygował prognozy finansowe grupy na 2003 rok. Niestety, zawsze w dół. Choć według pierwszych zapowiedzi 2003 rok miał przynieść na poziomie skonsolidowanym 2,9 mln zł zysku netto, grupa poniosła 4,9 mln zł straty. Plany pokrzyżowały wyniki firmie zależnej DCG. No i doczekała się - W. Kruk chce skupić się na jubilerstwie i sprzedać firmę z branży odzieżowej. Być może pozwoli to firmie dotrzymać zapowiedzi złożonych na bieżący rok (2 mln zł zysku na poziomie grupy). Tu szefostwu Kruka należy się pochwała - mimo dotychczasowych niepowodzeń, wciąż stara się należeć do elitarnej grupy spółek, które dzielą się z akcjonariuszami informacją o planach finansowych. Być może tym razem będzie to trafna, a nie trefna, prognoza.

Kredyt Bank

Rekordowy "rezerwista"

Jesienią ubiegłego roku Kredyt Bank zafundował inwestorom zimny prysznic, podając, że zamierza utworzyć wysokie, ponadmiliardowe rezerwy na kredyty. Po tej informacji w ciągu jednej sesji kurs spółki spadł o 19%. Dla rynku zapowiedź tworzenia kolejnych rezerw była bardzo dużym zaskoczeniem, bo sądzono, że proces ten bank ma już za sobą. Kredyt Bank już wcześniej tworzył znaczne odpisy, które negatywnie wpływały na wynik finansowy, m.in. w I półroczu 2003 roku i w całym 2002 roku. Z tego powodu był zmuszony do emisji nowych akcji. Jednak w IV kwartale ub.r. rezerwy wyniosły 1,27 mld zł, a za cały rok około 1,4 mld zł. W efekcie Kredyt Bank zanotował bardzo wysoką, sięgającą 1,6 mld zł stratę netto. Zarząd spółki obiecuje poprawę. Zakłada, że bank w tym roku osiągnie już zysk. Głównym akcjonariuszem Kredyt Banku posiadającym 81,4% akcji jest belgijska grupa KBC. Dzięki wsparciu finansowemu inwestora strategicznego mimo straty Kredyt Bank jest w pełni bezpieczny.

Reklama
Reklama

PAIiIZ

Uciekający inwestorzy

Minionych 12 miesięcy do udanych z pewnością nie może zaliczyć Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Jej działania polegały bowiem głównie na informowaniu, jakie zagraniczne inwestycje zostaną zrealizowane... u naszych sąsiadów. Być może właśnie, aby zmienić ten stan rzeczy PAIiIZ chce teraz zmienić nazwę, wykreślając z niej owo "informowanie".

Do listy straconych szans dopisano ostatnio inwestycję koreańskiego Hyundaia, który na miejsce środkowoeuropejskiej fabryki wybrał Słowację. Szefowie PAIiIZ uznali to post factum za porażkę wyłącznie prestiżową. Wartość inwestycji określili przy tym na 700 mln euro, podczas gdy jeszcze kilka dni wcześniej, zanim Koreańczycy dokonali wyboru, mowa była o 400 mln euro więcej.

Przypomnijmy, że wcześniej Polska straciła szanse na inwestycje koncernu PSA Peugeot Citroen, który również wybrał Słowację, oraz Toyoty, która zdecydowała się na Czechy.

- Trudno się dziwić, że inwestorzy od nas odchodzą, skoro my sami jesteśmy przekonani, że ich inwestycje nie powinny się udać - wyznał ostatnio prezes Agencji Andrzej Zdebski.

Reklama
Reklama

Ministerstwo Finansów

Urzędnicze gry i zabawy

Mamy teraz takie czasy, że kandydatów do oblania zimną wodą jest bez liku. Mnóstwo urzędników i wiele urzędów stara się jak może, aby dostać swoją porcję H2O. Ale - jak to w życiu bywa - są lepsi i lepsiejsi. A resort finansów jest jednym z najlepsiejszych. Urzędnicy ministerstwa są świetni w różne gry i zabawy: w "obiecanki-cacanki" (zapowiedź redukcji akcyzy od piwa), w "głuchy telefon" (do tej pory nie ma oficjalnej odpowiedzi na pytanie o zawieszenie poboru podatku giełdowego, choć nieoficjalna odpowiedź brzmi "nie"), w "pomidora" (w wersji MF słowo-klucz brzmi "budżet" - każdą niekorzystną dla podatników decyzję uzasadnia się potrzebami budżetu) oraz w "zgaduj-zgadula" (konia z rzędem temu, kto wie, co kryje się w ustawie o VAT).

Kubeł zimnej wody może choć trochę utemperować rozochoconych urzędników skarbowych. Dlatego dostaje się całemu Ministerstwu Finansów w imieniu podatnika, któremu w igraszkach fiskusa zawsze pozostaje rola głupiego Jasia.

Niemcy

Reklama
Reklama

Po recesji stagnacja

Największa europejska gospodarka wciąż nie może wyjść z dołka. Po recesji w pierwszej połowie ub.r., w drugiej ożywiła się nieco, ale tylko dzięki temu, że znacznie zwiększyła eksport do szybko rozwijających się Stanów Zjednoczonych i Chin. Ciągłe umacnianie się euro sprawiło jednak, że zyski z eksportu zaczęły topnieć. Spółki zatem nie inwestują, bezrobocie wciąż jest duże, a wydatki konsumpcyjne od kilku miesięcy bardzo słabe. Kanclerz Schroeder bardzo liczył na to, że redukcja podatków dochodowych przyspieszy wzrost gospodarczy. Ale jego rząd okazał się za słaby, by przeforsować w parlamencie projekt zmniejszenia wpływów podatkowych o 15,6 mld euro rocznie. Niemcom zostanie w kieszeniach 8,9 mld euro. W dodatku z badań opinii publicznej wynika, że 49% Niemców spodziewa się w tym roku mieć mniej pieniędzy do wydania niż w 2003 r., a jedynie 15% liczy, że będzie miało więcej. Wraz z redukcją podatków podniesiono bowiem koszty opieki zdrowotnej, akcyzę od papierosów i zmniejszono dotacje do przewozów regionalnych. W tej sytuacji trudno spodziewać się wzrostu wydatków konsumpcyjnych, a to one generują większość PKB. Nie mogąc dać sobie rady z własną gospodarką, Schroeder zarzucił państwom wstępującym do Unii, że mają... zbyt niskie podatki korporacyjne.

Parmalat

Europejski Enron

Europejskim Enronem nazwano Parmalat - największą we Włoszech spółkę przemysłu spożywczego. Pod koniec grudnia ub.r. jej wieloletni prezes i założyciel Calisto Tanzi został aresztowany. Zarzuca się mu sprzeniewierzenie co najmniej 800 mln euro. Z rachunków spółki znikło jednak o wiele więcej, bo 9 mld USD. Kwota, której istnienia firma nie potrafi udokumentować, okazała się ponad dwa razy większa, niż pierwotnie informowano. Afera zaczęła się, gdy wyszło na jaw, że fałszywe są dokumenty potwierdzające prowadzenie przez Bank of America opiewającego na 3,9 mld euro rachunku zależnej od Parmalatu spółki Bonlat, zarejestrowanej na Kajmanach. Mechanizm fałszerstw w Parmalacie był podobny jak w Enronie - ukrywanie strat i wykazywanie nieistniejących aktywów. I podobnie szkodliwe były skutki. Notowania w ciągu jednego dnia spadły o 63%. Niektórzy akcjonariusze stracili wszystkie pieniądze. Nie mogło to pozostać bez wpływu na zaufanie do mediolańskiej giełdy. Prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie bankructwa Parmalatu wciąż nie mogą doszukać się czterech miliardów euro, brakujących w budżecie spółki. W grudniu ub.r. jej zadłużenie wynosiło 14,3 mld euro. Około 10 mld wyprowadziła rodzina założyciela, pochłonęły koszty ukrywania długów i sowite prowizje za fuzje i przejęcia oraz inne wydatki. Na 4 mld nie ma żadnych papierów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama