W czwartek w obecności wojewody pomorskiego doszło w Gdańsku do spotkania prezesa Olechnowicza z Krzysztofem Żyndulem, szefem Nafty Polskiej. Ten drugi zapewnił, że prywatyzacja spółki odbędzie się poprzez giełdę. Ile akcji trafi do inwestorów, nie jest jeszcze przesądzone.
- Prywatyzacja Grupy Lotos poprzez giełdę to wstępna idea, która niekoniecznie musi się utrzymać np. za dwa lata - uważa rzecznik resortu skarbu Janusz Kwiatkowski. - Nie można więc wykluczyć, że doradca prywatyzacyjn uzna, iż nie warto prywatyzować poprzez giełdę, bo np. pojawi się kolejka kandydatów na inwestorów strategicznych. To jest teoretyzowanie, ale takiej sytuacji nie można wykluczyć.
Prezes Żyndul dodał, że proces budowania Grupy Lotos jest już faktycznie prowadzony. - Oczekujemy na opinię biegłego rewidenta sądowego w sprawie podniesienia kapitału Nafty Polskiej i na tej podstawie odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki - wyjaśnił.
Ministerstwo Skarbu Państwa w ramach podniesienia kapitału wniesie do Nafty Polskiej po 10% akcji rafinerii z Czechowic, Jasła i Gorlic. Po tej operacji NP będzie dysponowała pakietem 85% walorów każdej z tych firm (resztę mają pracownicy). Później wniesie je do Grupy Lotos (dawnej Rafinerii Gdańskiej). Ta od Nafty otrzyma również papiery Petrobalticu, zajmującego się wydobyciem ropy z Morza Bałtyckiego.
PAP