Reklama

Finanse w zasadzie poufne

Taca (czyli kolekta niedzielna), darowizny, beneficja (sprzedaż, dzierżawa), a w niektórych przypadkach dobrowolne opodatkowanie się wiernych to podstawowe wpływy kościołów i związków wyznaniowych w Polsce.

Publikacja: 09.04.2004 10:19

Do bezpośrednich dochodów duchownych trzeba doliczyć wynagrodzenie za prowadzenie lekcji religii w szkołach czy posługę kapłańską w wojsku.

Budżetowe wsparcie

Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z końca lat 80. ubiegłego wieku mówi, że "państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują kościołów i innych związków wyznaniowych". Jest to jednak papierowe prawo, bo w rzeczywistości państwo utrzymuje (przynajmniej w części) wyższe szkoły wyznaniowe, finansuje w części lub w całości (tak jak w przypadku rolników czy wojskowych) składki na ubezpieczenia społeczne osób duchownych, ponosi koszty prowadzenia nauki religii w szkołach, finansuje kapelanów w armii...

Wyjątki te regulują inne rozporządzenia prawne m.in. ustawa o Funduszu Kościelnym, o finansowaniu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Papieskiej Akademii Teologicznej, konkordat... Do wydatków budżetowych na kościoły i związki wyznaniowe doliczyć trzeba ulgi podatkowe i celne, z których kiedyś obficie (dzisiaj już na mniejszą skalę) korzystano sprowadzając np. samochody i komputery. Tego rodzaju wsparcie, które trzeba rozszerzyć np. o ulgi podatkowe od niektórych dochodów, spływa nie tylko na kościoły. Korzystają z niego także partie polityczne czy związki zawodowe.

Deklaracje przejrzystości

Reklama
Reklama

Całość finansów Kościoła katolickiego jest jednak poufna. I chociaż od kilku lat ze strony m.in. Episkopatu Polski pojawiają się deklaracje pełnej przejrzystości, to cały czas mają one wymiar deklaracji. Podobnie jest zresztą w przypadku Kościoła prawosławnego. Najbardziej jasny jest obraz finansów Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Polsce (jego członkowie mają w zasadzie pełny wgląd w przychody i wydatki), którego wpływy w 90% pochodzą od wiernych.

Niespełna dwa lata temu tygodnik "Polityka" próbował dowiedzieć się o skali finansowania kościołów i związków wyznaniowych w Polsce przez państwo. Zbiorczych danych nie posiadało ani MSWiA, ani resort oświaty, ani Ministerstwo Finansów. Próby dowiedzenia się czegoś dzisiaj były równie "owocne". Dziwne milczenie i pełne ogólników wypowiedzi płyną też z instytucji kościelnych.

W internecie

i na tablicy ogłoszeń

Są jednak wyjątki. Między innymi ks. Andrzej Regent na stronie internetowej swojej parafii w Topolnie k. Świecia prezentuje pełne dane (ostatnie za 2002 rok) dotyczące przychodów (kolekty niedzielne, ofiary kolędowe, kolekty z mszy obrzędowych itd.) i wydatków (na kurie, wyższe seminarium duchowne, koszty działania parafii) kierowanej przez siebie parafii. Podobnie - tyle że na tablicy ogłoszeń przed wejściem do kościoła - robi ks. Edmund Jaworski w Gułtowach w Wielkopolsce. - Jawność finansów jest pełna. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Są to jednak w sumie niewielkie pieniądze i trzeba się dwoić i troić, by starczyło na remont zabytkowego kościoła, prąd, ogrzewanie, sprzęt liturgiczny, ubezpieczenie obiektów kościelnych, organizację zajęć dla dzieci i młodzieży itd., itd. Gdyby nie wsparcie sponsorów sytuacja byłaby jeszcze trudniejsza - mówi proboszcz parafii św. Kazimierza w Gułtowach.

A może podatek

Reklama
Reklama

W kołach kościelnych pojawiły się w ostatnich latach propozycje, aby stworzyć system finansowania oparty na wzorach zagranicznych. Najbliższe polskiej tradycji są odliczane od podatku darowizny, które stosuje się we Włoszech. Za mniej właściwe uznano utrzymywanie Kościoła ze ściąganych przez państwo podatków, jak ma to miejsce w Niemczech.

Giełda nie dla Kościoła

Ks. biskup Wiktor Skworc, przewodniczący Rady Ekonomicznej Konferencji Episkopatu PolskiMisją Kościoła jest ewangelizacja, a nie gromadzenie kapitału. Dobrze jest, jeśli Kościół posiada wystarczające środki materialne konieczne do pełnienia swej misji - i nic ponadto. Dlatego opowiadam się za nieobecnością Kościoła na parkietach giełd, nie jest również właściwym posunięciem prowadzenie "dochodowych przedsiębiorstw", gdyż instytucje Kościoła nie powinny uczestniczyć w bezwzględnej walce o wyniki gospodarcze, w agresywnej reklamie itp. Nie jest także wskazana konkurencyjność, oznaczająca nieraz konflikt z pracobiorcami. Wypowiadam taką opinię, ponieważ znam sytuację Kościoła w Europie Zachodniej, np. w Niemczech, gdzie instytucje Kościoła wycofały się z wielu działań gospodarczych ze względu na wyżej przytoczone argumenty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama