Sejm rozpoczął wczoraj obrady z kilkugodzinnym opóźnieniem. Powód? Przerwy, które kilkakrotnie ogłaszał wicemarszałek Janusz Wojciechowski. Były potrzebne, aby uzgodnić warunki wprowadzenia do porządku obrad projektu uchwały w sprawie powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie Orlenu.
Walka o komisję śledczą
Poszerzenia porządku obrad domagała się Liga Polskich Rodzin. Marszałek Sejmu Marek Borowski zaproponował, że wystąpi o to w poniedziałek i uwzględni także sprawozdania speckomisji, badającej kulisy zatrzymania Andrzeja Modrzejewskiego, byłego prezesa Orlenu. Roman Giertych, wiceszef klubu LPR, zażądał, aby punkt w sprawie komisji śledczej został wprowadzony już w środę, bo według niego do poniedziałku w Orlenie mogą nastąpić zmiany właścicielskie, szkodzące interesom Skarbu Państwa. Doszło do tego, że Robert Strąk z LPR zablokował sejmową mównicę.
Marszałek Borowski w końcu ustąpił i uzupełnił porządek obrad. Dał też czas do poniedziałku na ewentualne złożenie protestu. Jeśli jakiś klub się sprzeciwi, posłowie w głosowaniu rozstrzygną, czy projekt będzie rozpatrzony jeszcze na tym posiedzeniu.
Wniosek o odwołanie