Wniosek o wotum nieufności dla ministra skarbu Zbigniewa Kaniewskiego złożyli w ubiegły czwartek posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej i PSL. Zarzucają mu, że tworząc transgraniczny koncern z PKN, Grupy Lotos i MOL, umożliwi przejęcie go przez rosyjskie spółki paliwowe. Z. Kaniewski zarzuty odrzucił, a posłów PiS oskarżył, że szukają wyimaginowanych pretekstów po to, żeby po raz kolejny zaistnieć na scenie politycznej.

Szanse, że zostanie jednak odwołany, są bardzo duże, bo jego odejścia chciała również Samoobrona oraz część posłów Socjaldemokracji Polskiej. Ludwik Dorn, przewodniczący klubu parlamentarnego PiS, mówił wczesniej, że chce, aby Sejm głosował nad dymisją szefa MSP w ten wtorek. Okazuje się jednak, że będzie musiał poczekać przynajmniej tydzień. - Prezydium Sejmu nie umieściło wniosku w porządku obrad bieżącego posiedzenia. Być może dzisiaj włączy go do porządku kolejnej sesji parlamentarnej - usłyszeliśmy wczoraj w biurze informacji Sejmu.

Nie wiadomo jednak, czy w ogóle dojdzie do głosowania. Jan Rokita, szef PO, zapowiedział wczoraj, że w porządku obrad najbliższego posiedzenia ma się znaleźć uchwała w sprawie samorozwiązania Sejmu. Jeśli wniosek by przeszedł, wotum nieufności dla Z. Kaniewskiego nie miałoby sensu.