Skarga, jak zapowiada zarząd Hotelu Europejskiego w Warszawie Spółka Akcyjna (HESA), ma być wysłana do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w ciągu kilku tygodni. Po wojnie warszawski hotel, na podstawie Dekretu Warszawskiego z 1945 r., trafił w ręce Skarbu Państwa, a następnie do Orbisu. HESA, po wykreśleniu z rejestru spółek handlowych w 1949 r., została reaktywowana w 1993 r. Od tego czasu toczy się zawiły spór, zarówno na drodze administracyjnej, jak i sądowej.
HESA domaga się
odszkodowania
W 1993 r. minister gospodarki przestrzennej i budownictwa anulował decyzję z 1948 r., w której zabrano spółce HESA prawa do hotelu. - Od 12 lat zapadają decyzje, że należy nam zwrócić hotel. Tymczasem Orbis zajmuje go i odmawia opuszczenia - mówi Andrzej Żółtkowski, wiceprezes i współwłaściciel HESA. - Przez ten czas Orbis nie przystąpił do rozmów, które miałyby na celu dogodne dla obu stron rozliczenie. Kolejne korzystne dla nas decyzje są zaskarżane, jak ta z 2001 r. - dodaje. Mowa o akcie notarialnym podpisanym w imieniu Skarbu Państwa przez starostę, na podstawie którego prawo użytkowania wieczystego gruntu przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie razem ze znajdującym się na nim budynkiem należy do HESA. 2 kwietnia br. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo Orbisu, który wskazywał m.in. na nieuwzględnienie w decyzji znacznego stopnia zniszczenia budynku podczas wojny.
Poza samym oddaniem budynku, HESA domaga się od Orbisu odszkodowania, które nalicza od 1993 r. - Wynosi ono szacunkowo 190 mln zł. Jesteśmy właścicielem hotelu, nie otrzymujemy z tego tytułu żadnych przychodów, natomiast mamy koszty - m.in. roczną opłatę za użytkowanie wieczyste w wysokości 250 tys. zł - twierdzi A. Żółtkowski. Dodaje, że jest ona naliczana od 2001 r. i częściowo przez HESA uregulowana.