Reklama

Spór o Europejski trafi do Strasburga

Egzekucja naszych praw w Polsce okazała się niemożliwa przez ostatnie 12 lat. Jesteśmy zmuszeni złożyć skargę do Strasburga - mówią potomkowie rodziny Czetwertyńskich i Przezdzieckich, którzy jako właściciele spółki HESA toczą spór z Orbisem o prawa do warszawskiego Hotelu Europejskiego. To brak dobrej woli i próba zachowania status quo - komentuje Orbis.

Publikacja: 21.04.2004 09:00

Skarga, jak zapowiada zarząd Hotelu Europejskiego w Warszawie Spółka Akcyjna (HESA), ma być wysłana do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w ciągu kilku tygodni. Po wojnie warszawski hotel, na podstawie Dekretu Warszawskiego z 1945 r., trafił w ręce Skarbu Państwa, a następnie do Orbisu. HESA, po wykreśleniu z rejestru spółek handlowych w 1949 r., została reaktywowana w 1993 r. Od tego czasu toczy się zawiły spór, zarówno na drodze administracyjnej, jak i sądowej.

HESA domaga się

odszkodowania

W 1993 r. minister gospodarki przestrzennej i budownictwa anulował decyzję z 1948 r., w której zabrano spółce HESA prawa do hotelu. - Od 12 lat zapadają decyzje, że należy nam zwrócić hotel. Tymczasem Orbis zajmuje go i odmawia opuszczenia - mówi Andrzej Żółtkowski, wiceprezes i współwłaściciel HESA. - Przez ten czas Orbis nie przystąpił do rozmów, które miałyby na celu dogodne dla obu stron rozliczenie. Kolejne korzystne dla nas decyzje są zaskarżane, jak ta z 2001 r. - dodaje. Mowa o akcie notarialnym podpisanym w imieniu Skarbu Państwa przez starostę, na podstawie którego prawo użytkowania wieczystego gruntu przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie razem ze znajdującym się na nim budynkiem należy do HESA. 2 kwietnia br. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo Orbisu, który wskazywał m.in. na nieuwzględnienie w decyzji znacznego stopnia zniszczenia budynku podczas wojny.

Poza samym oddaniem budynku, HESA domaga się od Orbisu odszkodowania, które nalicza od 1993 r. - Wynosi ono szacunkowo 190 mln zł. Jesteśmy właścicielem hotelu, nie otrzymujemy z tego tytułu żadnych przychodów, natomiast mamy koszty - m.in. roczną opłatę za użytkowanie wieczyste w wysokości 250 tys. zł - twierdzi A. Żółtkowski. Dodaje, że jest ona naliczana od 2001 r. i częściowo przez HESA uregulowana.

Reklama
Reklama

Konflikt to wybór HESY

- Rozwiązanie tego sporu to kwestia dobrej woli i rozsądku ze strony naszych przeciwników. Nie trzeba udawać się do Strasburga - komentuje Maciej Grelowski, prezes Orbisu. Jego zdaniem, rozmowy z HESĄ były prowadzone. Wskazuje na doświadczenie Orbisu w rozwiązywaniu wielu innych sporów reprywatyzacyjnych. - Obecnie zawiesiliśmy dialog z HESĄ, co jest skutkiem niezmienności jej wygórowanych oczekiwań. Mam wrażenie, że chodzi tak naprawdę o zwłokę, zachowanie status quo. Z jednej strony, HESA może w ten sposób naliczać nieograniczone odszkodowania, z drugiej - nie musi ponieść ogromnych nakładów inwestycyjnych na modernizację budynku i unika prowadzenia hotelu w ciężkich dla rynku czasach - twierdzi prezes. Dodaje, że Orbis złoży odwołanie od wyroku z 2 kwietnia i korzysta z wszelkich dostępnych mu możliwości prawnych, aby rozwiązanie sporu uwzględniało nakłady, jakie poniósł Orbis na odbudowę zburzonego podczas wojny w ponad 60% budynku.

Ile wart jest sam budynek? Przedstawiciele HESA powołują się na szacunki Orbisu - 25 mln euro. Sama giełdowa spółka nie komentuje tej kwoty. W zeszłym roku Orbis zawiązał rezerwę na poczet opłat użytkowania gruntu i budynku przy Krakowskim Przedmieściu na ok. 5 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama