Wpływy ze sprzedaży usług pocztowych mają wynieść w 2004 r. ponad 6,3 mld zł, wobec 6,2 mld zł w 2003 r. Większe mają też być koszty. Ale będą one rosnąć wolniej niż przychody - poinformował Ryszard Pidek, zastępca dyrektora generalnego Poczty, odpowiedzialny za finanse spółki.
W tym roku przyspieszyć mają inwestycje. Wydatki na ten cel w ub.r. były mniejsze od planowanych (wyniosły niespełna 300 mln zł, trzykrotnie mniej, niż założono w budżecie). R. Pidek tłumaczy to m.in. skomplikowanymi procedurami przetargów publicznych, przez które Poczta musi przechodzić, realizując inwestycje.
W tym roku kontynuowana ma być komputeryzacja spółki. W tej chwili w komputery wyposażonych jest ok. 6 tys. z ponad 8,3 tys. placówek pocztowych. Wydatki na informatyzację mają wynieść w tym roku 700 mln zł.
Poczta zamierza natomiast dalej ograniczyć koszty zatrudnienia. Płace wprawdzie wzrosną średnio o 1,6%, ale - jak twierdzi R. Pidek - ich dynamika będzie mniejsza od średniej w gospodarce. Poza tym spółka będzie dalej zwalniać pracowników. W tym roku zredukowanych ma być tysiąc etatów, nieco więcej niż w 2003 r.
Zmniejszeniu ma ulec również zysk netto. W 2003 r. spółka zarobiła prawie 92 mln zł, sześciokrotnie więcej niż planowano i czterokrotnie więcej niż rok wcześniej.