- 30 kwietnia wydamy komunikat w sprawie planów konsolidacji z MOL - mówi Krzysztof Mikołajczyk, rzecznik Orlenu. Informacji w sprawie fuzji nie chciała też przekazać Daria Kulińska, w MOL odpowiedzialna za komunikację.
Dziś przeprowadzenie fuzji jest praktycznie niemożliwe. Ostatecznej wersji porozumienia między spółkami nie otrzymała jeszcze Nafta Polska, rządowa agenda prowadząca prywatyzację i restrukturyzację sektora chemicznego i paliwowego. - Fuzja to sprawa MOL i Orlenu. My, oczywiście, ze swojej strony prowadzimy analizy tego połączenia - twierdzi Krzysztof Żyndul, prezes NP.
25 marca, na spotkaniu z kierownictwem Nafty Polskiej, zarząd Orlenu proponował, by 30 kwietnia podpisać wstępną umowę wymiany akcji między polską i węgierską spółką. Ze strony polskiej miałyby to być papiery, które są własnością NP (ok. 17%). Z kolei Orlen objąłby walory MOL z nowej emisji. Prezes Nafty Polskiej zapowiedział, że potrzebuje ok. 3 miesięcy na przeanalizowanie ostatecznych warunków połączenia oby firm i dopiero wówczas przekaże swoją rekomendację ministrowi skarbu. Jednocześnie K. Żyndul uważa, że nie oznacza to zablokowania fuzji. - Wszystko jest w trakcie rozmów i analiz. Ważne dla procesu będzie również to, czy Orlen wygra przetarg na zakup czeskiego Unipetrolu - twierdzi.
A to, czy Orlen przejmie największy w Czechach koncern paliwowo-petrochemiczny, okaże się prawdopodobnie podczas planowanego na dziś posiedzenia tamtejszego rządu. Czeska prasa pisze, że "Orlen ma Unipetrol w zasięgu ręki". Wczoraj akcje czeskiej firmy wzrosły prawie o 14%, do 78,4 korony. Inwestorzy pozytywnie przyjęli polską ofertę. Zagraniczne media doniosły, że jej wartość wyniosła 11,3 mld koron, czyli ok. 410 mln USD. A to daje prawie 100 koron na akcję.
Nowy podział kompetencji w zarządzie