- Od początku mieliśmy poważne wątpliwości co do kompetencji ministra, zarówno tych merytorycznych, jak i charakterologicznych. Wydaje się on tajemniczy i niekomunikatywny - tłumaczyła Zyta Gilowska (PO). Bardziej konkretne argumenty za odwołaniem Kaniewskiego przedstawił poseł sprawozdawca Ludwik Dorn (PiS).
Po pierwsze - Orlen
Zarzuty dotyczą m.in. zmiany statutu PKN Orlen i powołania Jana Wagi, związanego z Janem Kulczykiem, na przewodniczącego rady nadzorczej spółki. W dyskusji podjęto także wątek fuzji Orlenu z węgierskim MOL-em. - Nie ma koncepcji fuzji i nie będzie jej do końca kwietnia - mówił Kazimierz Marcinkiewicz (PiS). Inne zarzuty opozycji to osłabienie pozycji Skarbu Państwa w KGHM Polska Miedź oraz zgoda ministra na prywatyzację Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). "Grozi to utratą strategicznej kontroli nad systemem przesyłowym gazu" - czytamy w uzasadnieniu wniosku. Wnioskodawcy mają również wątpliwości co do pomysłu utworzenia z PKO BP i PZU narodowej grupy finansowej - Z. Kaniewski okłamał posłów, przedstawiając projekt powołania grupy, podczas gdy w ministerstwie nikt nad tym projektem nie pracował - twierdził Dorn. - Realizacja tego pomysłu pogorszy pozycję Polski w sporze z Eureko - tłumaczył.
Nie będzie rezygnacji
Z ripostą wystąpił Ryszard Zbrzyzny (SLD). - Nie dano ministrowi nawet 100 dni na zdefiniowanie stanu posiadania państwa - tłumaczył. - Jeżeli teraz oskarżacie nas o skok na kasę, to w latach 1998-2001 robiliście nalot dywanowy - atakował obecną opozycję. Jednocześnie przypomniał, że sejmowa Komisja Skarbu opowiedziała się przeciw odwołaniu Z. Kaniewskiego. O odrzucenie wniosku opozycji apelował też premieer Leszek Miller.