Reklama

Niecałe 100 dni ministra skarbu

Posłowie opozycji oskarżają ministra skarbu Zbigniewa Kaniewskiego m.in. o utratę kontroli nad PKN Orlen. W Sejmie odbyła się wczoraj debata nad wnioskiem o jego odwołanie. Głosowanie w piątek, czyli na dwa dni przed dymisją całego rządu.

Publikacja: 29.04.2004 09:24

- Od początku mieliśmy poważne wątpliwości co do kompetencji ministra, zarówno tych merytorycznych, jak i charakterologicznych. Wydaje się on tajemniczy i niekomunikatywny - tłumaczyła Zyta Gilowska (PO). Bardziej konkretne argumenty za odwołaniem Kaniewskiego przedstawił poseł sprawozdawca Ludwik Dorn (PiS).

Po pierwsze - Orlen

Zarzuty dotyczą m.in. zmiany statutu PKN Orlen i powołania Jana Wagi, związanego z Janem Kulczykiem, na przewodniczącego rady nadzorczej spółki. W dyskusji podjęto także wątek fuzji Orlenu z węgierskim MOL-em. - Nie ma koncepcji fuzji i nie będzie jej do końca kwietnia - mówił Kazimierz Marcinkiewicz (PiS). Inne zarzuty opozycji to osłabienie pozycji Skarbu Państwa w KGHM Polska Miedź oraz zgoda ministra na prywatyzację Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). "Grozi to utratą strategicznej kontroli nad systemem przesyłowym gazu" - czytamy w uzasadnieniu wniosku. Wnioskodawcy mają również wątpliwości co do pomysłu utworzenia z PKO BP i PZU narodowej grupy finansowej - Z. Kaniewski okłamał posłów, przedstawiając projekt powołania grupy, podczas gdy w ministerstwie nikt nad tym projektem nie pracował - twierdził Dorn. - Realizacja tego pomysłu pogorszy pozycję Polski w sporze z Eureko - tłumaczył.

Nie będzie rezygnacji

Z ripostą wystąpił Ryszard Zbrzyzny (SLD). - Nie dano ministrowi nawet 100 dni na zdefiniowanie stanu posiadania państwa - tłumaczył. - Jeżeli teraz oskarżacie nas o skok na kasę, to w latach 1998-2001 robiliście nalot dywanowy - atakował obecną opozycję. Jednocześnie przypomniał, że sejmowa Komisja Skarbu opowiedziała się przeciw odwołaniu Z. Kaniewskiego. O odrzucenie wniosku opozycji apelował też premieer Leszek Miller.

Reklama
Reklama

Tymczasem Zbigniew Kaniewski zdementował pogłoski, że do dymisji poda się sam. - To nie jest mój pomysł, nie rozważam takiej możliwości - powiedział dziennikarzom przed rozpoczęciem debaty. Obronę ministra zapowiada SLD. - Nikt z partii nie zagłosuje za odwołaniem Z. Kaniewskiego - zapowiedział członek tego urupowania Wacław Martyniuk.

Cała opozycja przeciw

ministrowi

Głosowanie nad wnioskiem opozycji odbędzie się w piątek. Aby przeszedł, za odwołaniem potrzeba 231 głosów. O wszystkim rozstrzygnie więc liczba nieobecnych oraz zachowanie się mniejszych klubów poselskich i posłów niezrzeszonych. Po wczorajszej dyskusji wiadomo, że dymisji Kaniewskiego chcą wszystkie kluby opozycyjne, także SdPl. - Jest nam nawet pana żal, wyrządzono panu krzywdę, powołując pana na to stanowisko, gdyż nie był i nie jest pan do tego dostatecznie przygotowany - powiedział Grzegorz Gruszka.

Jednak do głosowania nad odwołaniem ministra skarbu może nie dojść. Stanie się tak, jeśli wcześniej Sejm zdecyduje się na samorozwiązanie. Uchwała w tej sprawie będzie głosowana również w piątek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama