Kerry chciałby powołać licencjonowane przez władze federalne spółki, które będą wspierać kapitałowo przedsiębiorstwa produkcyjne, inwestujące w nowe technologie. W przeszłości w podobny sposób doszło do utworzenia takich gigantów, jak Apple, America Online czy Federal Express. Kandydat demokratów chce też rozwinąć federalny program pomocy konsultingowej z zakresu nowoczesnych technologii, przeznaczony dla małych i średnich firm. Prezydent Bush chciał zmniejszyć wynoszący obecnie 100 mln USD budżet tego programu, Kerry kwotę tę podniósłby dwukrotnie.
Do swoich pomysłów miał wczoraj przekonywać wyborców w Ann Arbor w stanie Michigan (w nocy naszego czasu). Dzień wcześniej w stanie Ohio mówił: - Jeśli zaczęlibyśmy wynajdować i promować nowe produkty, możemy stworzyć 10 milionów nowych miejsc pracy. Miasto w Michigan było ostatnim przystankiem podczas etapu kampanii ochrzczonego jako "jobs tour". Objął on cztery stany - oprócz dwóch wymienionych, Zachodnią Wirginię i Pensylwanię - które w minionych trzech latach straciły łącznie ponad 330 tys. etatów. Reprezentują one 63 z 270 głosów elektorskich, decydujących o wyborze prezydenta.
Kerry ani jego współpracownicy nie podają, ile mogłaby kosztować realizacja zgłaszanych propozycji i skąd można pozyskać na ten cel pieniądze. Wcześniej Kerry twierdził, że środki na finansowanie niektórych elementów programu uzyska poprzez uchylenie obniżek podatków dla ludzi z dochodami powyżej 200 tys. USD rocznie, wprowadzonych przez administrację Busha.
Prezydent George W. Bush w swojej kampanii także mówi o potrzebie rozwoju nowoczesnych technologii. W poniedziałek w Minnesocie obiecywał, że skłoni Kongres do przegłosowania ustawy, która zapewni szybki dostęp do internetu każdej społeczności. Zapewnił ponadto, że będzie popierał prace nad wykorzystaniem wodoru jako alternatywnego paliwa.