Operator sprzedawał 100 tys. akcji po 75 zł za sztukę. Subskrypcję poprzedził proces budowania księgi popytu, w którym mogli wziąć udział duzi inwestorzy, zarówno osoby prawne, jak i prywatne. Zgodnie z prospektem, osoby, które zadeklarowały zainteresowanie kupnem akcji po cenie emisyjnej (75 zł) lub wyższej, a potem w czasie subskrypcji zapisały się dokładnie na tyle samo papierów, o ilu mówiły w book--buildingu, mogły liczyć na preferencyjne traktowanie. W takiej sytuacji ich zapisy nie były objęte redukcją. Jak się dowiedzieliśmy, udało się to tylko jednemu inwestorowi.
Znaczne redukcje
Pozostałym powiodło się gorzej. W związku z przesunięciem znacznej części oferowanych papierów z transzy dużych do transzy małych inwestorów, w tej pierwszej grupie redukcja wyniosła 63,28%. W transzy małych - tylko 3,85%.
Pierwotnie SM-Media w transzy małych inwestorów zamierzały sprzedać tylko 15 tys. akcji. Dzięki przesunięciu (w sumie było 70 tys. walorów) firma uzyskała znaczne rozproszenie papierów. Zapisy złożyło około 160 podmiotów, z czego ponad 150 to osoby fizyczne. - Otrzymaliśmy wiele telefonów w tej sprawie. Inwestorzy martwili się, że to za mało i na papierach w ogóle nie będzie handlu. Stąd nasza decyzja - wyjaśnia Wojciech Gawęda, prezes SM-Media.
Zapewnił też, że firma podejmie wszelkie działania, by debiut giełdowy mógł odbyć się najpóźniej na początku czerwca.