Największy bank w Europie zarobił w pierwszych trzech miesiącach roku na czysto 2,42 mld franków szwajcarskich (1,86 mld USD), podczas gdy rok temu miał zysk w wysokości 1,21 mld franków. Analitycy prognozowali, że wynik będzie bliski 2 mld franków, ale tej granicy nie przekroczy. Również rekordowe były obroty, które po wzroście o jedną trzecią wyniosły 10,3 mld franków.

- Nie można, oczywiście, przekładać podanych przez nas liczb na cały rok, ale bez wątpienia był to dobry start - stwierdził Clive Standish, dyrektor finansowy banku. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, jak zaczął się bieżący kwartał. Bank w komunikacie napisał, że świetne warunki, jakie panowały w pierwszych trzech miesiącach, w kolejnych mogą się pogorszyć.

Wyniki UBS potwierdziły dobrą koniunkturę w całej branży, której przedstawiciele - przede wszystkim z Wall Street - najbardziej skorzystali na rozkwicie rynku obligacji. Bank ze Szwajcarii zanotował poprawę rezultatów także w handlu akcjami. Ogółem, oddział bankowości inwestycyjnej UBS miał zysk przed opodatkowaniem wyższy o 115% niż rok temu.

C. Standish zaznaczył, że dzięki silnej pozycji w innych obszarach działalności, bank jest zabezpieczony na wypadek zmniejszenia się obrotów w segmencie instrumentów o stałym oprocentowaniu, jakimi są obligacje. Pogorszenie koniunktury w tej części rynku spodziewane jest w drugiej połowie roku, kiedy mogą nastąpić podwyżki stóp procentowych. Analitycy zgadzają się, że UBS powinien sobie wówczas poradzić lepiej niż konkurencja.

Uzasadniają, że dziedziną, która zrekompensuje gorsze wyniki w innych, będzie zarządzanie aktywami bogatych klientów (tzw. private banking). UBS jest obecnie światowym liderem pod względem kwoty, którą powierzyli bankom zamożni klienci - wynosi ona aż 2,24 bln franków. W ostatnim kwartale odnotował przy tym rekordowy napływ nowych środków, na kwotę netto 19 mld franków.