Reklama

Inter Cars nie boi się konkurencji

Z Krzysztofem Oleksowiczem, prezesem i największym akcjonariuszem Inter Cars, rozmawia Grzegorz Zybert

Publikacja: 06.05.2004 09:10

Dlaczego Inter Cars zdecydował się na giełdowy debiut?

Trzy lata temu pozyskaliśmy inwestora finansowego, aby sfinansować rozbudowę regionalnej sieci dystrybucji oraz magazynu centralnego. To się udało. 32% akcji naszej firmy objęły fundusze NFI (NFI Fortuna, Fund.1) zarządzane obecnie przez Ballinger Capital. Naturą funduszy jest, że po pewnym czasie wychodzą z inwestycji. Ponieważ koniunktura na GPW jest bardzo dobra, zapadła decyzja o wyjściu poprzez giełdę.

Spółka nie będzie przeprowadzać nowej emisji. Macie wystarczające środki na działalność i inwestycje?

Nie robimy emisji w tej chwili, bo nie mamy zapotrzebowania na kapitał. Ale jeśli realny wzrost spółki będzie powyżej 30% rocznie, to pojawi się konieczność dokapitalizowania w przyszłości.

Czyli w tym roku Inter Cars będzie konsumować inwestycje poczynione w latach poprzednich?

Reklama
Reklama

W 2003 r. uruchomiliśmy kilka nowych projektów. Wprowadziliśmy zarządzanie flotą, regenerację części, rozpoczęliśmy budowę naczep. Pierwsza działalność jest już rentowna, regeneracja powinna osiągnąć próg rentowności w połowie tego roku. Produkcja naczep wymagała dużych nakładów. Do tej pory sprzedaliśmy 10 sztuk. Są to wywrotki i liczymy, że w związku z budową dróg w Polsce, zapotrzebowanie na nie będzie szybko rosło.

A jakie inwestycje firma zamierza przeprowadzić w 2004 r.?

Przede wszystkim dalsze poszerzanie sieci dystrybucji. Planujemy otwarcie kolejnych 10-12 oddziałów, co oznacza, że ich liczba wzrośnie do około 50. Chcemy także powiększyć nasz asortyment o części do samochodów azjatyckich.

Zaostrzacie więc konkurencję z wybierającym się również na giełdę JC Auto, które specjalizuje się właśnie w częściach do aut azjatyckich?

To jest logiczna konsekwecja naszej strategii. Widzimy możliwości sprzedaży nowego asortymentu, a JC Auto widzi możliwość zaistnienia w segmencie, w którym my jesteśmy najmocniejsi, czyli w samochodach zachodnioeuropejskich. Gdybyśmy sobie nawzajem nie wchodzili w drogę, to mogłoby wskazywać na zmowę monopolistyczną. A tak nie jest. Budujemy także własną markę - "4max".

Jak wygląda rynek części samochodowych w Polsce?

Reklama
Reklama

Wszystko zależy, jaką definicję przyjąć. W segmencie, w którym jesteśmy obecni, jest to około 3 mld zł. Pierwszych dziesięć firm ma około 50% udziału w rynku.

Inter Cars jest liderem. Jak chcecie utrzymać tę pozycję?

Przed naszą konkurencją jest długa droga. Muszą bowiem wykonać to, co robiliśmy w ostatnich latach. Jeśli chodzi o magazyn centralny, to na jego usprawnianie poświęciliśmy cztery lata. I dopiero teraz mogę powiedzieć, że wszystko działa, tak jak powinno. Druga rzecz to dystrybucja. Są dwa sposoby - albo za pośrednictwem dystrybutorów, albo sprzedaż za pośrednictwem własnych filii. Wydaje się, że na polskim rynku ta druga opcja jest skuteczniejsza. A wybudowanie własnych 38 oddziałów zajęło nam cztery lata. Trzeba pamiętać, że jest to kosztowne. Inter Cars wydał w ostatnich latach na inwestycje kilkadziesiąt milionów złotych. Reasumując: jeśli ktoś przeznaczy, na inwestycje taką kwotę i zrobi to bardzo sprawnie, to po czterech latach ma szansę osiągnąć to, czym my dysponujemy już w tej chwili.

A Wy gdzie będziecie za cztery lata?

To jest pytanie. Wyobrażam sobie, że rynek w ciągu czterech najbliższych lat wzrośnie znacząco, a my w tym czasie zwiększymy dwukrotnie swoje obroty.

Czyli nadal będą mieli do Inter Carsu podobny jak teraz dystans?

Reklama
Reklama

Nie mam szklanej kuli... Ale jest to wariant prawdopodobny. Należy pamiętać, że będąc liderem popełniamy więcej błędów, a firmy kolejne tych błędów popełniać nie muszą. Z drugiej strony, jako spółka, która wdraża nowe rozwiązania jako pierwsza, może na tych innowacjach najbardziej skorzystać.

Jak wygląda struktura sprzedaży Inter Cars?

30% to eksport na Ukrainę i Białoruś. Ten udział jednak spada, a to w związku ze zbudowaniem dużej sieci dystrybucji w Polsce. Kolejna płaszczyzna to podział na części do samochodów osobowych, ciężarowych i pozostałe (części tuningowe, motocyklowe i wyposażenie warsztatowe). Tu jest odpowiednio 80%, 17% i 3%. Z tym, że udział części do ciężarówek rośnie. Ze względu na kraj pochodzenia - większość przychodów uzyskujemy ze sprzedaży części do aut europejskich. Jeśli chodzi o rodzaj części, to jesteśmy najmocniejsi w częściach silnikowych, mocni w częściach mechanicznych, a słabsi w elementach blacharskich. Coraz więcej sprzedajemy opon. Szybko rośnie także sprzedaż produktów chemicznych (m.in. olejów).

Inter Cars, podobnie jak inni dystrybutorzy, tworzy franszyzową sieć warsztatów. Ile obiektów liczy obecnie i jak zamierzacie ją rozwijać?

Sieć Auto Crew oraz Q-Service to obecnie około 370 warsztatów. Myślę, że na tym etapie jest to odpowiednia liczba. Na pewno sieć nie będzie już tak dynamicznie rozwijać się jak dotychczas.

Reklama
Reklama

Co dla Inter Cars oznacza wejście Polski do Unii Europejskiej?

Same pozytywne elementy. Nie widzę żadnych niepokojących czynników. To, co na pewno najbardziej utrudniało nam działalność w ostatnich latach, to niestabilność przepisów. Dla mnie 1 maja oznacza ich stabilność. Te przepisy nie muszą być nawet najlepsze, ale niech będą stabilne. Ja muszę wiedzieć, co będzie za rok czy dwa lata. Bo na tej podstawie można podjąć decyzje inwestycyjne.

A dyrektywa GVO zapewniająca liberalizację rynku części samochodowych? Też powinna sprzyjać dystrybutorom...

Po 1 listopada, bo najprawdopodobniej wtedy ta dyrektywa zacznie obowiązywać w Polsce, dilerzy samochodowi będą mogli zaopatrywać się w części oryginalne m.in. w naszej firmie. I będą mogli ich używać nie tylko do napraw, ale także do przeglądów w okresie gwarancyjnym.

Poza tym klient od początku będzie miał prawo serwisować auto na gwarancji w dowolnym warsztacie, a nie tak jak teraz u autoryzowanego dilera. My widzimy swoją szansę w tym, że zarządzana przez nas flota będzie mogła być serwisowana w sieci naszych warsztatów. Generalnie można powiedzieć, że dla Inter Cars ta dyrektywa oznacza same plusy.

Reklama
Reklama

Jak część oferty Inter Cars spełnia obecnie wymogi części oryginalnej, którą określa dyrektywa GVO?

Około 80% części spełnia te wymogi. Pozostałe 20% to komponenty do samochodów bardzo starych i one nie spełniają tego kryterium.

Rynek części w Polsce wydaje się atrakcyjny i perspektywiczny. Czy nie boicie się konkurencji z Europy Zachodniej?

Niektóre zachodnie firmy mają aspiracje, żeby wejść do Polski. Trzeba jednak pamiętać, że próbowały już to kilka lat temu, kiedy krajowi dystrybutorzy nie byli jeszcze tak silni jak teraz. I wtedy się nie udało - większość zagranicznych spółek poniosła na naszym rynku spore straty. Nie przypuszczam więc, żeby teraz ich sytuacja miałaby być lepsza. Nie boimy się konkurencji.

Jakimi wynikami Inter Cars zakończył ubiegły rok i czego spodziewacie się w tym roku? Kurs euro nie sprzyja chyba uzyskiwaniu dobrych rezultatów?

Reklama
Reklama

W 2003 r. kurs euro zdecydowanie wpłynął na wyniki spółki. Ujemne różnice kursowe wyniosły 9 mln zł. Na szczęście większość kredytów była w złotych. W efekcie Inter Cars osiągnął 10 mln zł zysku netto przy przychodach ze sprzedaży 446 mln zł. W tym roku spodziewamy się 560-600 mln zł sprzedaży. Prognozy zysku nie chciałbym podawać.

Dziękuję za rozmowę.

1,5 mld przychodów za 10 lat

Inter Cars ma ambitne plany rozwoju. Według strategii spółki, za 10 lat jej przychody mają sięgnąć 1,5 mld zł, a udział w krajowym rynku dystrybucji części zamiennych do samochodów 25% (obecnie 11%). - Największe nakłady finansowe mamy już za sobą. To dobra podstawa do dynamicznego rozwoju - uważa Krzysztof Oleksowicz, prezes i jeden z największych właścicieli Inter Cars. Spółka wydała na inwestycje (przede wszystkim centrum logistyczne i filie) w ciągu ostatnich 5 lat około 85 mln zł. Firma zapowiada, że będzie się dalej rozwijać organicznie. - Nie planujemy akwizycji - mówi jej prezes.

Inwestorzy, którzy kupią akcje na rynku publicznym od funduszy zarządzanych przez Ballinger Capital, mogą liczyć na dywidendę w przyszłości. Dotychczas Inter Cars wypłacił dywidendę tylko z zysku za 2003 r. - Planujemy dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. Jeżeli standing firmy będzie dobry, na dywidendę powinno trafiać około 20% wypracowanego zysku - zapewnia Radosław Celiński, dyrektor finansowy Inter Cars.

Na razie nie wiadomo, jak będzie wyglądał podział akcji na transze inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Według Pawła Roszczyka, dyrektora Departamentu Emisji i Gwarancji CDM Pekao, małym graczom przypadnie najprawdopodobniej 30-40% z ponad 3,8 mln oferowanych akcji. Inter Cars będzie chciał wejść do giełdowego segmentu Plus.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama