ComputerLand w pierwszych miesiącach tego roku miał sprzedaż wyższą o 48% niż przed rokiem, zysk operacyjny większy 7-krotnie i całkiem przyzwoity wynik netto. Przed rokiem spółka była pod kreską. - Nie ma co popadać w euforię, bo w zeszłym roku I kwartał był wyjątkowo słaby - studził wczoraj nastroje Tomasz Sielicki, prezes spółki. Firma zapowiada, że wzrost będzie trwał. - Chcemy, żeby nasze akcje drożały, więc musimy poprawiać wskaźniki - wskazał.
W najbliższych miesiącach CL chce skoncentrować się m.in. na zwiększaniu eksportu. Firma liczy, że uda jej się zdobyć zlecenia u partnerów, z którymi współpracuje na polskim rynku. - Na pewno nie będziemy otwierali oddziałów za granicą, żeby samodzielnie walczyć o zlecenia - stwierdził T. Sielicki. ComputerLand ma już swoją spółkę córkę (CSBI) w Moskwie. Nie wyklucza akwizycji na tym rynku. - Przyglądamy się krajom Bliskiego Wschodu - mówił prezes.
Na krajowym podwórku motorem wzrostu ma być sprzedaż do sektora telekomunikacyjnego. Największym klientem pozostaje Telekomunikacja Polska, która powinna, jak twierdzi prezes, przynieść spółce w tym roku ponad 100 mln zł przychodów. Kolejne 100 mln zł dołoży szybko rozwijający się sektor użyteczności publicznej. Podobna kwota jest oczekiwana z administracji publicznej. Sektor bankowy, który w zeszłym roku zapewnił integratorowi ok. połowy przychodów (250 mln zł), w tym roku nieco straci na znaczeniu. - Liczymy, że będzie to około 40% sprzedaży, ale aż 50% zysku - powiedział T. Sielicki. ComputerLand wywalczył silną pozycję w kontraktach finansowanych ze środków unijnych. Tylko w I kwartale podpisał 13 takich umów, a ich wartość sięgnęła 10 mln USD.
Integrator zapowiedział, że już w niedługim czasie sfinalizuje rozmowy w sprawie kilku akwizycji. - Będą to niszowe spółki - zapewnił T. Sielicki. Zostaną sfinansowane ze środków własnych CL.