O tym, że TUW Florian został wystawiony na sprzedaż, pisaliśmy pod koniec kwietnia. Negocjacje w tej sprawie toczyły się jednak od końca ub.r. Zakupem towarzystwa było zainteresowanych wstępnie kilku inwestorów. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wstępną umowę sprzedaży z jednym z nich podpisano w ubiegły poniedziałek.
Tajne porozumienie
Kupcem ma być ponoć inwestor, którego "reprezentował" Stanisław Gutek, były prezes upadłej Polisy. Nasi informatorzy twierdzą, że zarząd TUW Florian powiadomiono o porozumieniu kilka dni temu - na posiedzeniu rady nadzorczej, które odbyło się w ubiegły piątek. Przedstawiciele grupy Samopomoc, która ma 85% udziałów, poinformowali, że umowa stanie się skuteczna, jeśli do końca maja wpłyną pieniądze. Ile miałby zapłacić inwestor, nie ujawniono. Według nieoficjalnych informacji, Samopomoc chciała sprzedać udziały w TUW po cenie niewiele wyższej od ich wartości nominalnej, czyli za 3 mln zł (w księgach są one wyceniane na 2,74 mln zł). Próbowaliśmy zweryfikować informacje u Stanisława Godlewskiego, prezesa TU HDI Samopomoc, a także przewodniczącego rady nadzorczej TUW Florian. - To nieaktualne - powiedział nam wczoraj. Przyznał, że rozmawia o sprzedaży udziałów z pięcioma inwestorami, w tym branżowymi. Chciałby, aby transakcja została zamknięta w tym roku.
Nadzór będzie badał
Samopomoc chce się pozbyć TUW, bo nie pasuje on do jej obecnej strategii. Florian jest bowiem towarzystwem niszowym - jego klientami są mieszkańcy małych miast i wsi, związani z pożarnictwem ochotniczym (jednym z udziałowców jest Zarząd Główny Ochotniczych Straży Pożarnych). W ub.r. zebrał 5,14 mln zł składek, z czego 80,9% stanowił przypis z ubezpieczeń samochodowych, głównie z obowiązkowego OC. TUW Florian konkuruje więc z Samopomocą, której podstawą oferty są również polisy komunikacyjne i która operuje głównie na terenach Polski "B". Dodatkowo stosunkowo małe przychody powodują, że firma zależna ma straty - w ub.r. według wstępnych danych wyniosła ona 2,96 mln zł (z tego m.in. powodu jest pod szczególnym nadzorem Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych). To kolejny powód, żeby wyjść z inwestycji. Oczywiście, jeśli na transakcję zezwoli nadzór. Zgodnie z obowiązującymi od 1 maja br. przepisami, inwestor, który zamierza kupić zakład ubezpieczeń, powinien powiadomić o tym urząd nadzoru, który ma trzy miesiące na wyrażenie sprzeciwu. Jeśli np. uzna, że nowy inwestor nie daje rękojmi należytego prowadzenia spraw zakładu lub pieniądze na zakup są obciążone (np. zastawem) bądź pochodzą z nieujawnionych źródeł, może spowodować, że nie będzie można wykonywać prawa głosu z zakupionych udziałów.