Na parkiecie zapanowała atmosfera wyczekiwania. Rozstrzygnięciom nie sprzyja huśtawka nastrojów na giełdach światowych. Wczorajsza sesja udowodniła, że kluczowe znaczenie ma luka bessy na poziomie 1676-1700 pkt. Próby wkroczenia na ten obszar powodują od razu napór podaży i wycofanie się ofert kupna. Dopóki luka nie zostanie choćby częściowo zamknięta, nie ma co myśleć o odwróceniu trendu spadkowego. W tej sytuacji wiele wskazuje, że ostatnie kilka wzrostowych sesji to jedynie korekta. Tym bardziej, że zwyżkom towarzyszą skromne obroty. Czas działa na niekorzyść byków i jeśli szybko nie dojdzie do ataku na lukę bessy, to szansa zostanie zmarnowana.
Silny opór poniżej 1700 pkt niekoniecznie wywołać musi jednak dalszą szybką przecenę. Nieprzypadkowo spadek powstrzymany został na poziomie 1600-1650 pkt. Po pierwsze, 1600 pkt to psychologiczna bariera, która jak na razie skutecznie wystraszyła podaż. Po drugie, na tym samym poziomie jest wsparcie wynikające z dołka z 29 stycznia. I po trzecie wreszcie, bykom pomogła średnia krocząca z 200 sesji. Jej znaczenie jest obecnie niebagatelne. Przebicie średniej w dół oznaczać by mogło zakończenie całej długoterminowej fali wzrostowej rozpoczętej rok temu. W tej sytuacji jednym z możliwych scenariuszy może być trend boczny na obecnych poziomach, między silnym wsparciem i oporem.
Niezdecydowanie inwestorów widać na wykresie tygodniowym. Trend spadkowy niby trwa, ale po serii zniżek pojawiła się biała świeca, która na dodatek zasłoniła poprzednią czarną. Wciąż obowiązuje co prawda sygnał sprzedaży tygodniowego MACD, ale sytuacja jest w dużym stopniu podobna do tej z początku grudnia ub.r. Tak jak wtedy tygodniowy oscylator stochastyczny zaczyna wychodzić ze strefy wyprzedania. To wszystko wciąż daje szanse na odbicie w średnim terminie, bo w krótkim może być już na to za późno.
Być może podpowiedzią okażą się notowania KGHM. Nie skłaniają one jednak do optymizmu. Kurs znajduje się w trendzie bocznym, tworząc formację flagi. Tylko na tyle stać było na razie byki po wcześniejszych bardzo silnych spadkach.